gut blog

Twój nowy blog

Zaczynamy funkcjonowanie w 2016 roku. Wielu z nas podsumowuje poprzedni, analizuje i prognozuje. Ale czy warto. Gdyby ktoś w styczniu 2015 przewidział scenariusz grudnia, obwołano by go jasnowidzem. Nie będę przewidywać, bo życie potrafi płatać figle. Wszyscy wiemy jak poważne wyzwania stoją prze nami, Polską, Europą i Światem. Obyśmy okazali się odpowiedzialni i świadomi. Przede wszystkim za siebie i naszych bliskich, potem za nasz kraj. Obyśmy pamiętali o wartościach i zasadach, bez których tak łatwo zejść na manowce. Zauważajmy potrzeby otoczenia, słuchajmy innych, nie ferujmy wyroków. I przede wszystkim pamiętajmy o sobie. Bez szczęśliwych i samoświadomych jednostek, nie stworzy się zdrowe społeczeństwo.  

Z uwagą wysłuchałam wystąpienia Pawła Kukiza w sprawie szybkiego procedowania zmian w konstytucji w zakresie Trybunału Konstytucyjnego. Cel – zażegnanie kryzysu w tej sprawie. Proponuje on, aby obecnych sędziów wygasić po 60 dniach od zmiany Konstytucji RP, zaś sędziów TK wybierano by większością 2/3 głosów posłów, przy co najmniej 50% ich obecności na sali sejmowej. Wzięłam więc kalkulator i policzyłam. PIS ma 235 posłów, zaś Kukiz 42. Jak nie patrzeć razem daje to 277 posłów. Zakładając obecność 460 posłów na sali – 2/3 to jakiś 307 posłów. W takiej sytuacji nie dojdzie do wyboru nawet jednego sędziego do TK, więc de facto nie będzie TK.

Ot jaki spryciarz z tego Kukiza. Zlikwidowałby Trybunał Konstytucyjny w Polsce, pod płaszczykiem zażegnania kryzysu. Nie posądzam, przecież Kukiza o brak umiejętności w zakresie podstawowych działań matematycznych.

kukiz-org

Dużo się dzieję. We wszystkich budzą się emocje i własna samoświadomość. Ale jak nas wielu, tak wiele poglądów i emocji. Niestety wkroczyliśmy na drogę skrajnych podziałów społeczeństwa. Zaczyna to być droga donikąd. Ludzie obrzucają się wyzwiskami, a język nienawiści króluje. I nie jestem przekonana, że to wszystko wina PIS. To nie oni pozbawiają nas człowieczeństwa, tylko my sami o tym decydujemy. Ponoć historia świata nadmiar społecznego testosteronu uwalnia poprzez wojny. Czym różni się pewna pani nazywająca drugą żydowską zdzirą od dżihadysty? Jego postępowanie cechuje nienawiść do każdego o odmiennych poglądach. Czy jest to nam znane? Dokładnie tak, zaczyna się kolejna wojna polsko-polska. Już nie musimy czekać na rozlew krwi, zastąpił to sączący się z ust jad. Jak daleko nas zatruje zależy tylko od nas. Czy przypomnimy sobie znaczenie słowa tolerancja, wzajemny szacunek i zrozumienie – mimo różniących nas poglądów. Życzę wszystkim aby w Wigilię przemówili ludzkim głosem i nie zapomnieli o tym.

zdjęcia tel3-SNOW2

kreska pobiec zechciała

zdawało jej się, że jest mała

początek ustalił start

gdy zerwał się silny wiatr

kreską zachwiało w lewo i prawo

prosto pobiegła brawo

mety nie widziała

w biegu tchu dotrzymała

nagle w okrąg trafiła

w środek się przebiła

z lekka oszołomiona

myślała, że na mecie kona

kresko prosta krótka

nie biegnij bez celu

nawet jeśliś malutka

takich było już wielu

obierz swój kierunek

to nasz jedyny ratunek

K… wa co się dzieję? Oglądam Lisa i scyzoryk otwiera się w kieszeni. I to ci sami ludzie, dziwili się wielokrotnie, że w innych grupach zawodowych ręka rękę myje. A co dziś zrobił Lis? Ośmieszył media jako sprawców ewentualnych własnych problemów. Walczył jak wilk o Durczoka, by później zapytać o długość procesu pani Krawczyk. PANIE LISSSSS Mobing to powszechne zjawisko – nie wierzy pan – zapraszam do kancelarii – usłyszysz pan nie tylko o molestowaniu. Moje klientki zacytują słowa własnych oprawców np. „nie masz wyboru, albo dajesz dupy tu i teraz, albo jesteś skończona w branży” Problem w tym, że branża tak samo mało liczna jak i w mediach. No bo co może zagrozić jakiś łotr dziewczynie, która reprezentuje wielomilionowy potencjał pracowniczy? Ale tam gdzie branża jest tak mała jak np. media, prawo, medycyna? Tu można stłamsić ogromny procent kobiet, bo historia takich zawodów, dopuściła kobiety nie tak dawno do możliwości zrobienia kariery. Lokalnie w małych środowiskach zawodowych nadal rządzą mężczyźni. I niestety dość często wykorzystują swoją władzę do uzyskiwania korzyści seksualnych. I nie ma to nic wspólnego z atrakcyjnością płci męskiej, to po prostu gwałt na psychice bądź ciele drugiej osoby. Napisałam o molestowaniu kobiet, ale zdarzyło mi się mieć do czynienia z molestowaniem mężczyzny. Mobbing i molestowanie nie ma płci – ma obrzydliwą twarz.

Obejrzenie w kinie 50 Twarzy Greya dla mnie okazało się czasem straconym. Mniej więcej raz na dekadę lub dwie pojawia się na ekranach film, którego treści związane z erotyką, zmieniają nasze podejście do tej dziedziny życia. Ukazywanie w filmach relacji międzyludzkich na tle zachowań erotycznych, nie jest jednakże łatwe, jeśli nie ma trącać porno lub tanią erotyką. To udało się niewielu filmom. Czy pamiętamy Ostatnie Tango w Paryżu czy 9 i 1/2 tygodnia. Te filmy przeszły do historii kina. Moim skromnym zdaniem nie uda się to 50 Twarzom Greya, filmowi który próbował się zmierzyć ze słynnym 9 i pół tygodnia. Skończyło się na próbie. Pierwszą scenę erotyczna poprzedza 40 minut powstawania chemii pomiędzy głównymi bohaterami, niestety w tanim ujęciu scenariusza. Blichtr bogacza w stylu luksusowych hoteli i wciąż zdziwione oczy nieśmiałej studentki literatury są wręcz nudne i zupełnie nie wiemy o co im chodzi. Może o miłość, ale tu dość wcześnie Grey informuje, że on lubi inaczej. Nie wiemy jeszcze jak inaczej, ale już mamy świadomość, że nie będziemy oglądać przeciętnego romansidła. „Ręce jednak mi opadły” gdy okazało się, że główna bohaterka jest dziewicą, a jej wybranek naprawiając ten błąd, nie tylko pozbawia jej cnoty, ale jeszcze obdarowuje potężnym orgazmem. Poświęca się przy tym okrutnie, gdyż nie uskutecznia w tym celu, swych innych upodobań. Jedyne co można tu pochwalić, to dość ładnie zrobione sceny erotyczne. Ale to za mało, gdy brak fabuły i pomysłu na myśl przewodnią obrazu. Gdy w końcu dowiadujemy się o inności przystojniaka, okazuje się ze on po prostu lubi sado-maso. Kochana Ameryko wy chyba nie czytaliście żadnych książek Kosińskiego, a już na pewno nie wiecie kim był np. Markiz de Sade. A szkoda, nauka popłaca. Dalej w filmie zupełnie nie wiedziałam o co chodzi i mnie to wkurzało. Z sentymentem wspomniałam 9 i 1/2 tygodnia i oznajmiam, że film ten nadal nie doczekał się następcy.

Czujemy bo żyjemy. Co czujemy? Setki wrażeń otaczającej nas rzeczywistości. Większość z nich nie zapamiętujemy, gdyż dzieją się a priori, niezależnie od naszej akceptacji, czy chęci potwierdzenia. Na pewno zauważamy zdarzenia, które dowodzą naszego sukcesu, potwierdzają stan zadowolenia, poprawę urody, wydłużenie penisa poprzez zmianę auta na lepsze, tudzież pokazują sukces naszych dzieci. Ot chociażby poprzez najlepszy wynik dziecka w siusianiu do nocnika, a co dopiero mówiąc o świetnej średniej wyników w nauce, lub otrzymanym stypendium na prestiżowej uczelni w Anglii lub USA.

Porównywarki naszego sukcesu i naszych bliskich determinują nasz ogląd rzeczywistości. Jedyne wskaźniki jakie są interesujące to te, które potwierdzają sukces.

Aż tu nagle, wpada do mnie mój bardzo bobry znajomy, by podzielić się dobrą nowiną. Znajomy jest przystojnym 40-latkiem, człowiekiem sukcesu i niestety typowym przykładem faceta z przeżyciami, które dopadają mężczyznę w stanie tzw. kryzysu wieku średniego. Ale o tym innym razem. Bardziej interesująca była nowina jaką niósł. Otóż, chcąc prowadzić tzw. zdrowy tryb życia, postanowił codziennie rano udawać się na długi spacer do pobliskiego lasu, w okolicy dość prestiżowej podwarszawskiej miejscowości. Aby spełnić amerykański sen o szczęśliwej rodzinie zaciągał na te spacery swoją ślubną, co by się w domu z rana nie leniła. A co, kobita niech polata sobie, po lesie, z mężem. Dobry przykład dla otoczenia – w zdrowym ciele, zdrowy duch. Parafrazując możemy powiedzieć w zdrowym ciele młody duch. I wydaje nam się, że mój znajomy optuje za stwierdzeniem – będzie las, będzie druga młodość. Aczkolwiek należy tu podkreślić, że znajomy kryzys wieku średniego, nie przeżywa w aspekcie poszukiwania młodości poprzez młode dupy, a poprzez zdolność organizmu do sprawności życiowej, w tym do zachowania nienagannej sylwetki i braku oponki brzusznej.

Podczas jednego ze spacerów znajomy spotkał tzw. dziarskiego dziadka – wiek 94 lata. Zachwytom nie ma końca. Aplauz dla entuzjastów długiego i zdrowego życia. I to jest taki fajny moment w życiu, kiedy zmierzając się z pierwszymi zmarszczkami, zaczynamy oswajać się ze starczymi zmarszczkami.

To spotkanie, mojego w zasadzie przyjaciela, z dziarskim dziadkiem, uzmysłowiło mi, że w maratonie o zadowolenia z życia, zapominamy zauważać zwykłe codzienne rzeczy, czyli nasze codzienne czucie.

Mobbing i molestowanie – słowa złowrogie i niechciane wszelkim osobnikom dzierżącym władzę. Nie chodzi mi o władzę na najwyższych szczeblach rządu, ale o władzę jaką daje wpływ na drugiego człowieka. Awans, zgoda na urlop, zaświadczenie, wydanie zgody na cokolwiek. Ważność, w tym momencie, składanego podpisu lub jakiejkolwiek deklaracji, demoralizuje bardziej niż film porno. I pojawia się pokusa. Jak z niej nie skorzystać? Jak nie skorzystać z okazji jaką daje nam los? Ona/On całkowicie w tym momencie i w tym miejscu zależni tylko od nas. Wystarczy powiedzieć- zrób to – a wrota piekła otworzą się na zawsze.

Prawo nie daje nam żadnej ochrony, to co jest w przepisach jest zwykłą iluzją. Ofiara, jeśli sama nie dostarczy żelaznych dowodów, nie ma szans na sprawiedliwość – to jest rzeczywistość. Nie wiem jakimi pobudkami kierowało się WPROST pisząc o mobbingu wobec anonimowej dziennikarki, ale wiem na pewno – WPROST rozpoczęło publiczną debatę o życiu ok. 10% Polek/Polaków dotkniętych problemem molestowania i mobbingu. 

Panie Wojtku, rajfurzenie dalekie jest od swatania i zawsze piętnowane. Oczywiście nie czerpie pan korzyści z tego procederu. Ale o jakich korzyściach mówimy? Domyślam się, że alfonsem pan nie jest i pieniędzy nie dostaje. Ale czy nie otrzymuje pan bonusów od podstarzałych lowelasów, w zamian za podsyłanie młodych, atrakcyjnych ciał. Odpowie pan, oczywiście nie. Ale późniejsze zaproszenia do „wyższych sfer”, informacje o intratnych interesach, a może zakupienie czegoś z pana kolekcji, to nie korzyść? Plotki nie powinny być źródłem informacji, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto rzuci hasło „sprawdzam”. W tym przypadku poległ pan na Malinie., młodej ambitnej dziennikarce, która bez czołobitności, co do pańskich zasług, rzekła „sprawdzam” etyce zasłużonego człowieka sportu. Nawet nie miała nadziei na odkrycie rzeczywistych kart tego męskiego pokera. Ale czujność opuściła pana. A tak naprawdę pokazała pustkę życia bogatych starców. Tak, panie Wojtku, dla młodych 20-30 letnich kobiet, pan i pana koledzy, jesteście starcami. Sterczące brzuchy, obwisła być może tylko skóra, zmarszczki na pół centymetra, łysiny spalone słońcem i żal za minioną młodością. Ale można tak łatwo udowodnić sobie własną atrakcyjność. Wystarczy tylko udowodnić światu, że nadal podobacie się pięknym, młodym i miłym dziewczynom. A one na początku swej drogi najczęściej biedne. I tak dochodzimy do barteru usług. I jakie ma znaczenie czy pan brał za to pieniądze, czy nie – rajfur to rajfur.
Panie Wojtku, nie wymyśliłeś prochu, ot tak po prostu trochę młodości za trochę luksusu. Mam to szczęście, że moja córka nie musi w ten sposób poprawiać sobie jakości życia, ale gdybym była w innej sytuacji i to mojej córeczce zaproponowałby stary cap poznawanie innego starego capa, jak żyje obdarłabym obu ze skóry.

Zasada owoców zatrutego drzewa, która zabrania wykorzystywania w procesie dowodów zdobytych nielegalnie, nie została bezpośrednio implantowana do naszego prawa. Nie ma także zakazu jej stosowania. Najlepiej znamy tą zasadę z amerykańskiego systemu prawa. Niezliczone obwarowania, co do legalności dowodów, niejednokrotnie doprowadzają do uniewinnienia sprawcy przestępstwa. Zadajemy sobie wówczas pytanie, co jest nadrzędnym celem prawa. Kara czy poczucie bezpieczeństwa przeciętnego obywatela, w zakresie stosowanych wobec niego metod wymiaru sprawiedliwości. Każdy z nas winien odpowiedzieć sobie na to pytanie sam. Moim jednakże skromnym zdaniem ważniejsze jest to, że nie będzie dowolności we wkraczaniu w moją sferę życia prywatnego.

Znany profesor prawa niedawno opowiedział mi zdarzenie z jego okresu studiowania. Podczas zajęć z procedury karnej wykładowca oświadczył studentom: Jeśli dziś przydzielą wam aniołów stróżów, za tydzień każdy z was będzie przestępcą.

Nie wódź nas na pokuszenie. Odwieczna prośba o ochronę przed kusicielem. Słowa te zawarte w codziennej modlitwie katolików, nie wymagają ustanowienia kodeksów, rozporządzeń bądź innych aktów prawa. Czy możemy zatem zalegalizować uprawnienia policji i innych służb do podżegania nas do przestępstwa. Ileż razy wściekli krzyczymy do słuchawki: zabiję. W przypadku podsłuchiwania naszych rozmów nabiera to już innego znaczenia. Może planujemy morderstwo z premedytacją, na pewno planujemy a właściwie to rozpoczęliśmy przygotowania do zabicia. I tak to dzięki bezpodstawnemu podsłuchowi anioła stróża zostaliśmy potencjalnymi przestępcami a aparat państwowy uruchomił cała machinę, aby przykładnie nas powstrzymać lub ukarać.

CBA za czasów Mariusza Kamińskiego rozpędzone zadaniami, które przed nimi stały, zapomniało tak po ludzku, o wydaniu przepisów wykonawczych w zakresie legalizacji wytwarzanych dokumentów, czyli ich fałszowania. Cóż tam prawo, gdy spieszono się zamknąć parę osób, w tym Leppera, Sawicką czy Marczuk. Ale prawo jest bezwzględne, nie ma przepisu nie można działać.

To stało się podstawą do postawienia zarzutów Mariuszowi Kamińskiemu jako szefowi CBA, przez Prokuratora Okręgowego z Rzeszowa Bogusława Olewińskiego (jednego z nielicznych w tej branży, dla którego liczy się litera prawa). To stanęło u podstaw wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie w sprawie Beaty Sawickiej. Wyrok wywołał burzę. Dla jednych skandaliczny, dla innych długo w Polsce oczekiwany. Ja należę do tej drugiej grupy. Czas na dyskusję nad naszym prawem i dostosowanie go do standardów państwa demokratycznego. Kto z nas pamięta, że ustanawiając kodeks karny i postępowania karnego, wzorowano się m.in. na prawie radzieckim. ZSRR dawno przestało istnieć, a my wciąż spijamy jego owoce.

W imię tego, abym nie była więcej nielegalnie podsłuchiwana (mam status pokrzywdzonej w procesie przeciwko M.Kamińskiego za podsłuch), godzę się na to, aby uniewinniono sprawcę, jeżeli dowody przeciwko niemu zdobyto z naruszeniem prawa i moich niezbywalnych praw konstytucyjnych.


  • RSS