gut blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2009

Czy Polski wymiar sprawiedliwości zidiociał? Ależ TAK !!!! Ależ NIE !!!! KOMPLETNIE !!!! Pani minister rządu RP jak Jagiełło ruszyła do natarcia za OSIEM „zetóf” zapłaconych za porcję dorsza w nadmorskim kurorcie( rządową kartą kredytową).

 

Dzisiaj na polskiej ziemi polski wymiar czumowo-sprawiedliwościowy ruszył zaciężną armią przeciwko największemu przekrętowi w dziejach RP. Państwo polskie nie może dać się tak oszukiwać !.Budżet w potrzebie !!!Światowy kryzys finansowy w natarciu na nadwiślański kraj. Panienki na Nowogrodzkiej ratując kraj w kryzysie, kupujcie kasy fiskalne.  


A tu co? Niegodna emerytka dorabiająca w kiosku nie nabiła kodu( bo go nie było ) na kasę fiskalną z ksero legitymacji karty wędkarskiej ! STRASZNE !! Nie nabiła…. Polski wymiar sprawiedliwości musiał dać odpór tym potwornym knowaniom zauszników padaczki budżetowej. DOŚĆ zakrzyknęli urzędnicy UKS..DOŚĆ DOŚĆ !!! Jak pomyśleli tak zrobili i zgodnie z wolą wybrańców narodu (znaczy się parlamentarzystów ) zdziałali akt oskarżenia i…. bujaj się proceduro sądowa..bujajjjjj… A sąd jak sąd, wierny wykonawca poleceń ustawodawcy (sejmu) zamiast, przemyśleć takie oskarżenie, to przyjął do wiadomości,że emerytka uszczupliła budżet RP o 5 GROSZY i wszczął procedurę sądową. 

Sędzia tłumaczyła w uzasadnieniu zawiłości polskiego prawa, w którym sąd nie ma nic do powiedzenia przy stosowaniu prawa. Ale przecież sąd jest niezawisły i mógłby przynajmniej wyartykułować, że takie prawo to nie prawo tylko farsa. Bo kto ma pouczać ustawodawcę jeśli nie Wysoki Sąd. Niestety emerytka skazana w glorii absurdu.

Także nie ma tu znaczenia,że właściciel kiosku zapłacił parę stówek grzywny (złorzecząc na myśl o przyjaznym palikotowym-państwie ). Tylko my podatnicy możemy tak po cichu pomyśleć czy przypadkiem władza nie robi z nas idiotów! Czy cały proces nie kosztuje nas miliony razy więcej niż wart jest przedmiot procesu,czy zapowiadana przez Rząd przyjaźń wobec przedsiębiorców to  slogan na potrzeby P R. Emerytce( i jej podobnym ) życzę zastanowienia przy urnie wyborczej (jeśli do niej pójdzie) na kogo ponownie zagłosuje!!!!.

Mądry Polak po szkodzie..Czyżby? Od dziesiątek lat każda większa kropla z nieba powoduje paniczny strach mieszkańców południowej Polski. Strach tym bardziej uzasadniony bo kończący się po wielokroć utratą majatku , zniszczeniami tylko co zrekonstruowanymi domostwami i spłaconymi kredytami za zakup wyposażenia domostw.Czy można tego w wiekszości uniknąć?. Oczywiście , ale te prawdy znane są w czasie i zaraz po powodziach i podtopieniach.Rządzący wizytują tereny tragedii ludzkich obiecując pomoc,fotografują się ze smętnymi minami”dają” miliony do ich dyspozycji a potem wracają do Warszawy i…. mają też i inne bardzo ważne problemy do rozwiązania. Temat medialnie nudzi się po tygodniu dwóch a potem Palikot coś komuś wygarnie komuś dokopie i o topielcach , śmierdzących (popowodziowym smrodem) miasteczkach i wioskach szybko zapominamy. To może TERAZ !!!!korzystając z ” dobrego – straszne – klimatu „dla sprawy ktoś ruszy dupę i postawi problem zbiorników retencyjnych,zapór,zabezpieczenia strumyków i cieków wodnych, by w momencie opadów nie stawały się rwącą niagarą pustoszącą domostwa,drogi i mosty. Może dzisiaj ponad podziałami politycznymi parlamentarzyści uchwalą wieloletni program inwestycyjny dla południowej Polski by letni deszcz nie spłukiwał dorobku życiowego mających pecha tam mieszkać rodaków. Domyślam się i wiem,że gdy krytą żabką pływał Cimoszewicz to opozycja kopała go bo dobrze mu tak komuchowi..dzisiajsza opozycja rechocze bo padło na Platformę – niech se popływają -. Tylko pojutrze padnie na… a Ci z południa znowu mieć będą przesrane !!!!

Byłam wczoraj na sprawie w Sieradzu w Sądzie Okręgowym. Poprosił mnie o to mój serdeczny przyjaciel, społecznik z zamiłowania, który chciał pomóc prostym ludziom, którzy na własną rękę próbowali dojść sprawiedliwości przed sądem. Pojechaliśmy tam razem. Moi klienci to zwykła rodzina nabita w butelkę przez ludzi sprytnie „upłynniających” fundusze inwestycyjne. Złożyli do sądu pozew o unieważnienie lokat inwestycyjnych.

 

Rozprawa rozpoczęła się o czasie, pomyślałam że to dobry zwiastun. Ale zaraz potem zmieniłam zdanie. Usiadłam w ławie przeznaczonej dla powoda i jego pełnomocnika. Sąd rozpoczął, sprawdził obecność i nie zauważył mnie. Fakt bardzo trudno zauważyć szczupłą blondynkę 170 cm wzrostu i to jeszcze w todze. Zdarzyło mi się to po raz pierwszy na przestrzeni 20 lat pracy. Gdy upomniałam się o zaprotokołowanie mojej obecności jako pełnomocnika Wysoki Sąd rozbrajająco stwierdziła, że mnie nie zauważyła. No ta bene Wysoki Sąd to bardzo atrakcyjna kobieta. Niestety miałam wrażenie, że jakby zdenerwowana komplikacjami jakie wprowadzam na sali rozpraw. Cóż mam zwyczaj świadków przepytywać bardzo starannie. Świadkowie byli ze strony przeciwnej. Mówili dziwnym trafem jednym głosem. To zawsze wydaje mi się podejrzane. Tak więc rozpoczęłam zadawanie pytań. Gdy dochodziło do szczegółów okazało się, że wersja przestała być jednolita a świadkowie zaczęli się bardzo denerwować. I wtedy pomocną dłoń do gnębionych świadków wyciągnął Wysoki Sąd. Sugerowanie odpowiedzi to nic, w porównaniu z tym co wczoraj się działo. Sąd po prostu dyktował zeznania według swego uznania, bez względu na to co mówili świadkowie. Gdy ich zeznania zmierzały w kierunku korzystnym dla moich klientów, natychmiast były korygowane przez Sąd.

 

Przedstawiciele strony przeciwnej wraz z mec. A.N. Zachowywali się na sali sadowej jakby wpadli na kawę, bo przecież wyrok jest oczywisty. Głupawe uśmiechy, miny, wzruszanie ramionami, podpowiedzi dla świadków – to ich zachowanie. Co na to Wysoki Sąd? Otóż nic! Wzięłam więc sprawy we własne ręce i dopiero po drugiej mojej prośbie do mec. A.N. o profesjonalne zachowanie, coś poskutkowało. Niestety na wiele im się to nie zdało, gdyż świadkowie zaczęli się plątać. Ich zeznania zaczęły być sprzeczne z sobą. Oczywiście już dziś zażądałam kopii protokołu rozprawy, gdyż jednej osobie z publiczności niechcący włączył się dyktafon na sali rozpraw. No cóż stało się. Co prawda bez zgody sądu nie można utrwalać na nośnikach informacji przebiegu rozprawy, ale co zrobić z delikwentem któremu sam włączył się sprzęt? Jeśli ktoś anonimowo prześle mi to nagranie, to będę miała chyba niezły materiał porównawczy do protokołu. Ha,ha,ha……

następny termin w sierpniu.

Jest taka wieś w województwie mazowieckim, tuż przy granicy z woj. łódzkim, gdzie czas zatrzymał się w miejscu. Wkraczając tam zostawiasz za sobą cały świat, a problemy rozpływają się jak mgła. To Luszyn – senna spokojna wioska, do której trafić jest nie tak łatwo, za to na pewno warto (93 km od Warszawy). Niewątpliwą ozdobą wioski jest klasycystyczny pałac z XIX w.. W pałacu „Pod Złotym Bażantem” znajdują się pokoje do wynajęcia, a posiłki przygotowuje pani Tereska. Palce lizać. Atmosfera tegoż miejsca przypomina niewątpliwie tę sprzed 100 lat. Skrzypiące schody, ogromne i przepiękne piece, zachwycający kominek. I co najważniejsze dla mnie „zero” wrzeszczących” dzieciaków. Cisza i spokój. Piękny staw, cudny park, ogrom okolicznych lasów. Kiedyś czułam się tak jedynie w Kazimierzu Dolnym, ale przed najazdem tłumów turystów. Zachwycona poczułam w Luszynie ten sam ogarniający mnie spokój. Na pewno tam wrócę.

 

Kolejna wpadka znanego dziennikarza, tym razem Rafała Ziemkiewicza (TVP INFO), nie tylko pokazuje nam zakulisowe słownictwo rządzące w mediach, ale także hipokryzję tegoż środowiska. „K… dziadek, sp… z anteny”. Całość krwistej wypowiedzi była znacznie dłuższa.

Czy pamiętamy jak niedawno pani Minister Pracy i Polityki Społecznej Jola Fedak potraktowała ministra Sawickiego? (Sp…laj) Jakież larum podnieśli wszyscy dziennikarze, jakie było oburzenie i zniesmaczenie. A tu proszę, pani minister okazała się niezwykle łagodną, w porównaniu do znanego dziennikarza telewizyjnego.

Panowie dziennikarze, zakląć każdy lubi, szczególnie w dobie tak szybkiego rytmu życia. Ale rzucajcie kamieniem w innych, gdy w danej dziedzinie sami jesteście przykładem.


P.S. Nomen omen wcześniej napisałam coś na temat krwistych zwrotów ze słownika polskiego. Pani minister użyła takiego zwrotu, natomiast dziennikarz Ziemkiewicz posłużył się słownictwem rynsztoka. I żadne „przepraszam” sprawy nie załatwi. Czy nie powinien tenże dziennikarz podać się do dymisji?

 

Kolejny sukces PO, utrzymanie silnej pozycji PiS i następnie walka innych o polityczne przetrwanie. Zastanawiające jest na kogo głosowaliśmy? I tu pada smutna odpowiedź – Polacy głosują na partie a nie na kandydatów. Możesz drogi kandydacie być najlepszy, ale jeśli nie jesteś podczepiony do odpowiedniej partii, zapomnij o karierze w jakimkolwiek parlamencie. A skuteczne podczepienie się do skutecznej partii możliwe jest po długim okresie „wasalizmu”. Decydenci w każdej z takich partii to niewielka grupa osób i każdego, którego wpuszczą do swego grona, muszą najpierw sprawdzić na okoliczność lojalności, absolutnego poparcia każdego działania decydentów i absolutnego uwielbienia dla lidera/liderów. Co to ma wspólnego z chęcią czynienia dobra dla Polski i Polaków? Otóż nic. Z gromkich braw kandydata dla lidera i jego świty, nie ma żadnej korzyści w jakiejkolwiek konkretnej sprawie. Ale szczyt coraz bliższy. Czy więc opłaca się działać na rzecz Polski, jeśli wystarczy być dobrym klakierem?


Kolejny plebiscyt za nami… A ty Polaku gówno miałeś, gówno masz i gówno będziesz miał – bo nawet nie chciało ci się sprawdzić co naprawdę stało za każdym z kandydatów. Miałeś chamie złoty róg (głos), ostał ci się jeno…

Postanowiłam dodawać na tej stronie co ciekawsze komentarze. Oto jeden z nich Kontrabasisty:

Zgadzam się z przedmówczynią… W Polsce ukonstytuowała się banda czworga ( Tusk,Kaczyński,Pawlak,Napieralski) i to oni decydują o tym kto będzie w parlamentach. Nie ma znaczenia czy w swojej społeczności CIEBIE znają jako społecznika , inicjatora aktywności gospodarczej i społecznej środowiska w którym żyjemy.Nie ma znaczenia ,że byłeś członkiem rady osiedla a potem radnym miasta i województwa , że CIEBIE w swej społeczności szanują i popierają bo???? MUSI CIEBIE znać i ZATWIERDZIĆ !!! ON !!! Jeden z czterech z bandy czworga… musi CIEBIE zatwierdzić , czyli musisz być jego …zbsolutnie jego..Musisz MU być bezgranicznie oddany.. musisz mu włazić w dupę na każde jego żądanie…ON musi być CIEBIE pewien !!! Musisz wykonywać jego każde polecenie BEZ PROTESTU !! i bez krytyki.. nawet gdyby zażądał dupy twojej żony to z największą uprzejmością żona ma MU jej dać !!!.Tylko lizusy czyli zaufani SZEFA mogą liczyć na łaskawość znalezienia się na liście wyborczej… I bez szemrania gdy za własną kasę ( wielodziesiąttysięczną ) się niedostaniesz… bo drugi raz CIEBIE nie ujmie na liście…Kto by nie wygrał to i tak będzie to szefa człowiek!!! Banda czworga zawsze wygrywa !! Tylko te głupie ludzie w coraz mniejszym procencie chodzą do punktów wyborczych..Czyżby się połapali , że to lipa ?? To może wprowadzimy obowiąkowy udział w „wyborach”?Kto nie pójdzie to 10 tys.zł grzywny i będzie światowo i nikt się nie połapie , że tu rządzi banda czworga… Mam wniosek racjonalizatorski na najbliższe wybory. Cztery nazwiska z bandy czworga i który ma więcej to proporcjonalnie zaprasza przez siebie wybranych na mandat posła czy senatora. Po cholerę te plakaty i pozory demokracji.Za komuny Biuro polityczne miało 20 członków i wyznaczało posłów dzisiaj banda 4-ga robi dokładnie TO SAMO…..!


  • RSS