gut blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2009

Kończy się rok. Każdy co miał i chciał coś publicznie słowem pisanym i mówionym wyrazić, silił się jak mógł. Będzie więc podsumowanie, tego co napisał, przepowiedział, o czym uprzedzał i co obwieszczał.

Czasami jadąc tramwajem czy autobusem, staram się postrzegać świat oczyma tych, co mają coś do przekazania. 
Miniony rok nie należał do  przełomowych w jakimkolwiek znaczeniu tego słowa. Oprócz przełomu w postrzeganiu głupoty. Zapadły mi i myślę, że i wam w pamięci Rysie i Zdzisie, którzy „odbijali się” na jednorękich bandytach , a PO skarceniu ich przez PRemiera porzucili ten niecny proceder , przeszli na naukę francuskiego i czytanie wierszy Szymborskiej. (Tusk zrobi nam ustawę, tylko w kasynie wypijesz kawę)
W/g ocen rządowych kryzys finansowy wypiął się na nasz kraj. W/g ocen pozarządowych to jedna wielka „lipa”. Kryzys nie pojawił się, gdyż go absolutnie nie zapraszono a wizy nie miał. Zupełnie jak z Polakami wyjeżdżającymi do USA.  Kawałek Nobla Obamy to pewnie za cdn z wizami Polaków a tak naprawdę w całej rozciągłości, absolutnie należał się mnie a nie Obamie.

Świetny rok i świetny Mikołaj należał się – jak skarpetkowy fetorek – Premierowi RP , który przez minione 360 dni udawadniał wszem i wobec, że Platforma nie ma nic wspólnego z rządzeniem  i tak naprawdę to wszelkim wpadkom wina PSL i jacyś ministrowie, którzy sobie źle poczynają. ON (Słońce Kaszub) jak tylko stwierdził , że minister dał ciała  – na zbity pysk i po sprawie. Jak pojawiał się problem to Premiera nie było. Cisza przez dni kilka, a potem objawiał się sprawiedliwy i delegował delikwenta na kuroniówkę ! A co odstrzelić i zapomnieć. Oto pierwszy „sprawiedliwy” myśliwy RP.

Absolutna ” PALMA ROKU ” należy się ministrowi Gradowi za prywatyzację sektora stoczniowego. Wprawdzie katarska  transakcja nie doszła do skutku , ale w niczym to nie umiejsza podziwu dla przebiegłości ministra, który tak ją przeprowadził, że poznać ją mogliśmy tylko dzięki technikom operacyjnym. (vide tenże blog)

Delikatnie zajaknę się o ” BLAMAŻU ROKU ” , który bezspornie należy się Maryjanowi Krzaklewskiemu za przepiekną wtopę w postaci startu do PE z list Platformy Obywatelskiej.

„LATAWIEC ROKU” – mam nadzieję za powszechną zgodą i akceptacją należy się Janowi Rokicie za odkrycie przed całym światem prawdziwego oblicza niemieckiego personelu pokładowego linii Lufthansa. Obecna kompromitacja niemieckiego wymiaru sprawiedliwości pakująca go do puszki na TRZYDZIEŚCI  dni (do odbycia 29) spowodowała we mnie determinację poruszania się po europie rowerem.

Tytuł „PALANTA ROKU” bezspornie należy się całej grupie CBA, która w celu udowodnienia, że domek w Kazimierzu Dolnym należy do p. Kwaśniewskich wręczyła (nasze półtora miliona zł) faciowi , który oznakowaną teczkę po prostu wyrzucił, a kasę przeznaczył na być może swoje  skromne potrzeby.

Palmę z lusterkiem, żeby przyznać tytuł  „WIELKIEGO ODBICIA PALMY”  ponad wszelką wątpliwość przyznać trzeba Jarosławowi Gowinowi (PO) za projekt ustawy bioetycznej, przyznającej plemnikom i komórkom jajowym PRAWA CZŁOWIEKA ! Mój Boże, każdego dnia miliony dziewczyn i chłopaków marnuje miliardy - CZŁOWIECZKÓW – kontrolując koncepcję. Być może mordują człowieka roku lub Noblistę. Proponuję ustawę by zapewnić plemnikom  prawo ubiegania się o kartę rowerową .

FAJNY I CIEKAWY BYŁ TEN ROK. WIERZĘ, ŻE OBECNIE RZĄDZĄCY NIE POZBAWIĄ NAS PRZYJEMNOŚCI Z OBSERWACJI KOLEJNEGO 2010 roku.

 

Ostani weekendowy przedświąteczny czas , w przyspieszonym rytmie zakupowego szaleństwa tak niespostrzeżenie zjąknął się o informację , że w kraju  (w ostatnich dwóch dniach)  z  wyziębienia zmarło 40  osób… Tak po prostu zmarło…  Z wyziębienia…

Nie usłyszłem nawet  medialnej  próby pochylenia się nad tragedią tych co odeszli nie doczekując się momentu przyjścia na świat Chrystusa. Nikt nie uderzył nawet w najmniejszy dzwonek by wstrzymać czas na westchnienie za tych co w tak nieoczekiwany  sposób  rozstali się z nami …

Rządzący przyzwyczaili nas do żałoby narodowej z powodu śmierci mniejszej liczby naszych rodaków… 40   pojedynczych zgonów  nie wywołało żadnej reakcji…Czy zagonieni w przygotowaniu wigilijnego stołu staliśmy się mniej wrażliwi , czy wogóle to tacy jesteśmy na codzień !.   OKRUTNIE OBOJĘTNI !!! Pokazywanie policjantów “tropiących” bezdomnych , pokazywanie  nietrzeźwych biedaków   ma być rodzajem balsamu na nasze i urzędnicze dusze by zrzucić z siebie odpowiedzialność za ich śmierdzący zaropiały gorzej jak pieski los…

Nikt nie chce zauważyć , że  wieludziesiątysięcznym gronie bezdomnych są do niedawna ludzie z elit gospodarczych , urzędniczych , rzemieślniczych , pracowników nauki i kultury… Tak , tak kultury..(że przypomnę znaną i do dzisiaj popularną w mediach piosenkarkę ). Każdy z nas  żyje w przekonaniu , że taki parszywy los nigdy go nie dotknie..To margines , który  MNIE   nie dotyczy i dotyczył nie będzie…

Nic bardziej mylnego…Jeszcze tylko zmieni Sejm ustawę o szczególnym trybie najmu , nowelizuje ustawę o komornikach i egzekucjach komorniczych i szanowny obywatelu – po malutkim potknięciu, nawet nie zawinionym przez ciebie -  będziesz potęcjalnym kandydatem do zajęcia miejsca przy rurze ciepłowniczej koło dworca głównego. Znajdziesz ją bądź inne rury , bo tam jest ciepło i zamarznąć jest trudniej,  choć w cieple twoje wrzody na nogach i całym ciele badziej ciekną i smierdzą , ale strach przed zamarznięciem wciśnie ciebie w objęcia życiodajnego kawałka gorącego metalu.

Nie licz na pomoc lokalnego z każdym dniem biedniejszego budżetu. On poza deklaracjami i popisowymi wigiliami dla ubogich w niczym ci nie pomoże. Twoje rany i cierpienie pozostaną tylko TWOJE…Tylko to będziesz miał zawsze na własność…

Na rozjeździe kolejowym przy dworcu krzyżują się dwie opasłe rury ciepłownicze. Podziemna pakamera ma 12 metrów kwadratowych. Na noc - tych  co mieli siłę dojść – przytula jak mateczka niekiedy   20  i  30 bezdomnych. Poukładani wokół rur zalegają ściśnięci w objęciach traumatycznego strachu przed “minusem na polu”.. Starzy bywalcy mają zarezerwowane miejsca pod rurą.Nowym musi wystarczyć miejsce przy włazie. I tak są szczęśliwi , że wogóle tu są.. Panujący w klatce niewyobrażalny smród jest ich atutem obrony przed SOK-istami. Zaglądają tu czasami , ale gdy poczują ten potworny odór moczu i zaropiałych ran szybko odchodzą wiedząc , że zaregaowanie i decyzja o usunięciu mieszkańców w konsekwencji obróci się przeciwko nim , bo będą oni zmuszeni do ubabrania się podczas wynoszenia tych śmierdzeli z pomieszczenia. Lepiej o “lokatorach” nie wspominać w raporcie z  przebiegu służby. Wszyscy wiedzą , a nikt nie wie…

W pakamerze jest niepisany regulamin…Taki zwyczajowy…Ludzki…Taki po Bożemu… Gdy lokator poczuje , że na niego przyszedł czas i ranek jest zbyt daleko , to zdejmuje z siebie co lepsze strzępy odzienia – oddając je współlokatorom-  a sam wychodzi na zewnątrz  kładąc  się przy włazie… Oczekiwanie na zbawienną rękę Pana nie trwa aż tak długo…W tym czasie pobratymcy obowiązkowo  intonują  …

Gdy się Chrystus rodzi i na świat przychodzi ,  ciemna noc w jasnościach promienistych wschodzi…Aniołowie się radują pod niebiosy wyśpiewują  Gloria…Gloria..Gloria…in excelsis Deo…

Zauroczeni wigilijną choinką , zajadając 12 tradycyjnych świątecznych potraw wyjdźcie na balkon , by posłuchać czy nie tak daleko od was nie niesie się kolenda…ZAMARZNIETA KOLENDA..

Gdy się Chrystus rodzi…

 

O sprawie senatora Piesiewicza dowiedziałam się kilka dni temu słuchając rankiem programów informacyjnych. Grzmiało zewsząd: skandal, seksafera, kokaina, film w internecie. I tylko w jednym programie Polsat News usłyszałam, że owszem taka afera jest, ale nie będą pokazywać fragmentów filmu ani szerzej komentować, gdyż każdy ma prawo do prywatnego życia. Szczerze mówiąc osłupiałam. Czyżby na horyzoncie dziennikarstwa, dążącego gremialnie do taniej sensacji, nagle pojawiło się światełko etyki? Nie wiem na jak długo i czy we wszystkich tematach, ale jednak jest to jakiś sygnał, iż można kreować normalność, nie żerując na prywatnych sprawach ludzi powszechnie znanych.

 

Ani przez chwilę nie miałam ochoty oglądać „skandalizującego filmiku” i to nie ze względu na jego charakter, ale ze względu na chamstwo, że ktoś odważył się umieścić go w internecie. Tak, życie prywatne innych mnie nie interesuje. Mam gdzieś, czy inni robią to w taki czy inny sposób. I jeśli nie zahamujemy tego typu procedur, to niechybnie zbliżymy się do sytuacji w której pod własną kołdrą będziemy się bali „pobzykać” w jakiejkolwiek innej pozycji aniżeli pobłogosławionej przez kościół i media.

 

Gonitwa za tanią sensacją sprowadza nasz kraj do kołtunerii o jakiej nie śniło się nawet pomysłodawcy postaci pani Dulskiej.

 

GDDKiA (Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad) wypowiedziała generalnemu wykonawcy , austriackiej firmie, umowę na budowę odcinka na autostradzie A1.Szok, katastrofa, rozpacz budowlańców. Pięknie to dziennikarze napisali. Ale chyba nie wiedzą o czym piszą.

Po pierwsze, to dlaczego polscy podwykonawcy budują autostradę, a firmuje to austriacka firma?
Po drugie, jak długo zachodnie koncerny budowlane, będą się u nas panoszyć jako generalni wykonawcy?

Po trzecie, dlaczego polski podwykonawca podpisując kontrakt z zagranicznym koncernem budowlanym, boi się nawet zapytać o zabezpieczenie swoich płatności?

Niestety winne są uregulowania prawne. Otóż aby wygrać przetarg, na budowę dróg, o tak dużej wartości należy zapłacić bardzo wysoką kaucję gwarancyjną. Prawie żadnej firmy polskiej na to nie stać. Do przetargów startują więc zagraniczne koncerny budowlane, które otrzymują w tym celu od swoich banków stosowne gwarancję bankowe. Co się dzieje dalej? Proste. Jak już dorwą się do kontraktu, to proszę nie myśleć, że panowie ci zabierają się za robotę, gromadzą sprzęt, zatrudniają pracowników. A gdzie tam! Musieliby się ruszyć ze swych wygodnych foteli, a to im nie w smak.

Kombinują więc tak:

Rozpisujemy poszczególne prace wg rodzaju.

Następnie szukamy polskich firm, które potrafią te prace wykonać.

Rozpuszczamy informację, że są roboty drogowe do podwykonania.

Polskie firmy, przymierające głodem, lecą na to jak na lep na muchy. Gotowi są nawet nierzadko dać w łapę by kontrakt taki dostać.

Zaczyna się kasting na podwykonawców, konkurencja ogromna.

Wyniki utajnione i wiadome tylko dla wybrańców, jakże szczęśliwych.

Wybrańcy podpisują kontrakty na drakońskich warunkach, które dyktuje generalny wykonawca – oczywiście zagraniczny.

Rożnica pomiędzy ceną, którą płaci GDDKiA generalnemu wykonawcy, a tym co on płaci polskim firmom to nawet ok. 30%. Tak, tak proszę się nie dziwić. I jeszcze terminy płatności gorsze niż w supermarketach. I tak to, chłopcy, generalni wykonawcy, niewiele robiąc zarabiają miliony euro, tylko dlatego, że ich rodzime banki zapewniają im środki na kaucje gwarancyjne. Te same banki lub ich oddziały w Polsce nie dadzą kaucji polskiej firmie. A ponieważ większość banków jest w rękach obcego kapitału, to znowu głupi Polaku zostałeś „wycyckany”. A polski system prawny jeszcze ci w tym pomógł.

Generalni wykonawcy (na rynku polskim działa w tej branży niewiele firm) przyzwyczajeni dotychczas, że mogą robić wszystko pod własne dyktando, niewiele przejmowali się GDDKiA a już na pewno swoimi podwykonawcami. Kubeł zimnej wody na głowę przyda się im.

I chociaż nie wiem, kto w tym konflikcie jest winien, czy GDDKiA, czy też firma austriacka, to taka sytuacja może wywoła w końcu dyskusję, że państwo polskie powinno dawać zarobić Polakom w pierwszej kolejności a potem dopiero zagranicznym firmom. Niepłacącym podatków w Polsce !

Za to TY, JA i inni Polacy już niedługo nie będziemy płacić podatków, bo wszystkie prace, zlecenia i roboty zgarną „zagraniczniacy”, a nam Polakom rzucą jakieś ochłapy ze stołu.

Vivat RZĄD, vivat Tusk, Vivat posłowie, niech żyją nam. Ach i jeszcze jakaś piosenka by się przydała do tego tańca chocholego.

 

powiedzieli w Niemczech i wydali nakaz aresztowania naszego Rokity, gdyż nie zapłacił wymierzonej mu kary grzywny 3000 EURO. Polityk polski, wielu ludziom także w Niemczech znany, został wtłoczony w normalny wymiar sprawiedliwości i nie pomogły mu okrzyki, że Niemiec Polaka zniewala na pokładzie samolotu. Niestety etos nie wystarczył.

 

Mnie zastanawia sytuacja, co by się stało, gdyby taka przygoda spotkała Rokitę w Polsce. Już widzę całą rzeszę stewardes, które nadskakują posłowi, wręcz zapraszając by nie tylko swój płaszczyk położył w biznes-klasie, ale także swoje d….sko wraz z d…pskiem małżonki, mimo że stosownych opłat za bilety nie mieli. Bo przecież miejsca zazwyczaj puste, należy wykorzystać w słusznym celu i usadzić tam strudzonego podróżnika, okalanego aureolą sławy sejmowej tak swojej jak i swojej małżonki.

 

Do takiego traktowania przyzwyczajony poseł Rokita, zderzył się ze zgoła odmiennym sposobem myślenia niemieckiej nacji i poczuł się jak dzielny powstaniec warszawski, którego hitlerowcy siłą chcą wyciągnąć z kanałów. A to gnidy faszystowskie! Polskiego posła w kajdankach z samolotu wyprowadzać i jeszcze mu wmawiać, że burdy tam wszczynał.

 

14 października 2007 r., na międzynarodowym lotnisku w Vancouver, 40-letni polski imigrant, Robert Dziekański, zmarł w wyniku użycia paralizatora przez policję, przy naruszeniu wielu procedur kanadyjskich.

 

Jakoś nie słyszałam wtedy, by Rokita gromił bestialstwo tamtejszych służb lotniska, był oburzony interweniował w MSZ lub w organizacjach obrony praw człowieka.

 

Niestety punkt widzenia zależy od punktu siedzenia panie Rokita!


Wysokie podatki, duże koszty pracy, do tego biurokracja i jej upierdliwość, która przeszkadza na każdym kroku. Nic więc dziwnego, że polscy biznesmeni uciekają z Polski i zakładają firmy poza granicami kraju – najczęściej na Litwie , Słowacji i Czechach. 

Cztery tysiące przedsiębiorców rocznie woli założyć firmę poza Polską.

Są mniejsze podatki (Średnio o 50 %), cały proces rejestracji, zezwoleń (w wiekszości są niepotrzebne) trwa znacznie krócej, ponadto płaci się mniejsze składki na ubezpieczenie (u nas ZUS). W czasie kryzysu, można także liczyć na wszelakie ulgi i pomoc w opłacaniu należności skarbowych.

Małe państwa tylko na Polaków czekają. Dla nich to doskonały zarobek. Dlatego cały czas upraszczają wszystkie procedury i tną koszty. Powstają więc, wyspecjalizowane firmy powiernicze, które pomogą we wszystkich procedurach. Traci tylko Polska , bo nie dostaje pieniędzy z firm.
 
To wina naszego rządu, że nie potrafi zmienić procedur i urzędniczej mentalności, która szybciej wytatuuje sobie różyczkę na pośladku, niż pomyśli o tym jak pomóc przedsiębiorcy.

Pamiętam, jak dwa lata temu popularnym było powiedzenie, że szczytem świństwa było zagłosować na PIS i emigrować za granicę. Dzisiaj powiedzenie to można trochę zmodyfikować. Szczytem świństwa przedsiębiorców było zagłosować na PO i przenieść firmę do kraju sąsiedniego. W obydwu  przypadkach firmy pokazały czerwoną kartkę i środkowy palec POPIS-owi.

Komisje typu „Przyjazne Państwo”, ministerialne  umizgi , PR-owskie zagrywki premiera i innych dostojników partyjnych, ściema  opozycji na ten temat, prowadzą wprost do jedynego słusznego wniosku (każdego  komu jeszcze chce się coś robić) :

Spadamy z TEGO PAŃSTWA. Wszystko ale nie w NASZYM KRAJU. Teraz niech oni SAMI kierują całym tym interesem, SAMI się aresztują, SAMI prowadzą księgowość, SAMI SOBIE niech płacą i regularnie odprowadzają podatki, opłaty, wynagrodzenia.

(zapominalskim przypominam, że ZUS jest goły i bankrutuje; budżet z dziurą – większą od ozonowej - ; armia 10 milionów emerytów i rencistów, żyjąca na skraju nędzy, już szykuje długopisy na wybory; rolnicy wkurzeni na maxa palą zbożem w piecach, bo sprzedaż się nie opłaca;  chorzy czekają po kilka lat na operację. Mało kto uwierzy już w jakiekolwiek OBIETNICE !)

(wiadomość z ostatniej chwili dla rządzących – 50 % poważnych pośredników handlu nieruchomościami przeniosło swoje firmy na Cypr !)

Mamy ogromną szansę zbudować drugą Irlandię, ale za bliszą lub dalszą zagranicą.

WIELKI PRZEKRĘT CZY TRANSKONTYNENTALNA ŚCIEMA ?


Mroźny poranek w szwajcarskim kurorcie Gstaad..Płatki padajacego śniegu synchronizują się z leniwie odmierzanymi sekundami na zegarze miejscowego merostwa.Wrony śpiące na kominach okalających ratusz rezydencjach leniwie podszczypują upierzenie..Młody policjant Johan Weis dyżurujący przed drewnianą rezydencją  Milky Way ostatkiem sił walczy ze snem. Ma świadomość , że dyżuruje przed willą znanego w  świecie reżysera Romana Polańskiego…Jeszcze dni kilka temu w miejscu tym było więcej kamer i dziennikarzy jak na pogrzebie myszki Miki. Ta rezydencja jest dzisiaj bardziej znana niż adresy najlepszych kurortów.

W sztabie miejscowego posterunku policji dyżuruje jego kuzyn i szwagier , których zadaniem jest obserwacja monitora śledzącego lewą nogę reżysera na której zapięta jest klamra z nadajnikiem GPS.
Uciechę mieli po kolacji jak na ekranie monitora sygnał podskakiwał regularnie odmierzając tempo ponad 60 dniowej rozłaki z żoną Emmanuelle  Seinger.

Teraz smuta i padający śnieg odlicza czas do końca służby. Już starczy, czas wracać do domu. Niech ten nocny dyżur się już skończy. Jak zwykle nic się nie wydarzyło i nic się nie wydarzy.
Johan przez mikrofon zapięty w mankiecie wywołał kuzyna Rudiego. - Rudi robisz kawę ?-  Tak, twój szwagierek zapuścił ekspress z kawką. Chcesz ? Pewnie, zaraz do was się przyturlam, zmarzłem jak wrony, wlej mi ten większy kubek z logo Real  Madryt. W mordę po co przeniesli tego reżysera z puszki Winterthur do naszej wiochy? Nawet nadgodzin nie można doliczyć , bo cholera ich wie , a nuż wpadnie jakaś kontrola.

Siorbiąc kawę na posterunku Johan czuł jak każda kosteczka odmraża mu się w rytmie pełzającego walca , którego rytm dla jurora nie byłby do ustalenia.

Jeszce dwie godzinki i do domeczku. Do żoneczki pod kołderkę. Ona ma takie ciepłe nóżki. Jeszcze tylko dwie godzinki, o rany jak szwagier głośno chrapie. -Rudi śpisz? – Cholera on też śpi, Boże to może ja jeden nie zaaaasssnnnęęę.

Do drzwi posterunku głośne stukanie obudziło nocną zmianę trzech dyżurnych.
Co chłopaki nie chcecie iść do domu ! Wolfi , zastępca szefa posterunku swoim tyrolskim zaśpiewem poderwał na nogi czuwającą zmianę. -Pakować się koledzy do mamusiek ! Otwórzcie okna , włączcie telewizor i nastawcie kaweczkę na odchodne ! Ok ? -
-Robi się Wolfi, robi się -

Zmieniając mundury na cywilki Johan już widział się w łóżeczku. W telewizorze podawali , że pogoda będzie syfiasta nadal jak dotychczas. Śnieg , śnieg i ochłodzenie do minus 15 st.celsjusza. Boże dlaczego ja nie urodziłem się na Hawajach.? Oni tam zawsze w krótkich gaciach a ja, w mordę, we flanelowych kalesonach.

Raany chłopaki patrzcie ! Wolfi zzieleniały jak niedojrzała czerwona kapusta, palcem wskazując na telewizor , gdzie na czerwonym pasku przesuwała się informacja o porawaniu reżysera Romana Polańskiego. Nieznane dotychczas terrorystyczne ugrupowanie „Jogurt kota Filemona” porwało znanego reżysera i żąda od rządu Francji okupu w wysokości 3 milionów euro.

Minister Spraw Wewnętrznych Francji wysłał notę do rzadu Szwajcarii rządając wyjasnień i gotówki na okup dla porywaczy.

MSW Szwajcarii wysłało słowa ubolewania i przekazało 6 milionów  euro, coby było na otarcie łez  i zużyte sandały dla prowadzących akcję odbicia i uwolnienia Romana Polańskiego. Samo w ostrych słowach potępiło gnojków pilnujących Milki Way i zapewniło, że o jajach mogą zapomnieć.

(Czytając to Johan Weis zbladł i zaczął sobie przypominać czy zna jakiś fajnych tranwestytów.)

Wolfi jak na przyszłego szefa posterunku przystało uspakajał będących na posterunku podwładnych. Głowa do góry chłopaki. Koledzy z francuskiej policji to doświadczone trepy, zaczyścili sprawę księżnej Diany to i pozamiatają sprawę Polańskiego. Nosy do góry !
Siorbiąc kawę wpatrywał się w ekran telewizora oczekując zbawczych informacji. Tylko Johan trzymał się za pośladki próbując wyobrazić sobie jak to będzie , gdy pozbędą go jego najpiekniejszych jaj.

Czas tego dnia biegł szybciej jak opadająca temperatura wioski Gstaad. Nikt nie zwracał uwagi nawet na to, że przed posterunkiem zatrzymał samochód znany „święty” Roger Moore , którego wzrok mówił , że ostatniej nocy  święty to on nie był. 

Zmiana czerwonego paska postawiła cały staff posterunku na równe nogi. Polański uwolniony za okup. Jest już w hotelu Hilton obok wieży Eifla. Za pół godziny udzieli wywiadu dla dziennikarzy, porywacze za okup 3 milionów euro uwolnili znanego reżysera. Sukces francuskiej policji, Polański w swoim domu w Paryżu !

Posterunkowi w Gstaad szaleli z radości. Bóg nas nie opuścił, Polański odbity. Teraz będziemy go pilnować jak źrenicy oka.

Zobaczywszy Polańskiego całego i zdrowego przed kamerami paryskiego  hotelu Hilton czuli policyjną dumę z faktu , że on znowu jest ich , czyli nasz w policyjnych rękach.

Ciichoo panowie , krzyknął Wolfi posłuchajmy co mówi reżyser.

Chciałbym złożyć krótkie oświadczenie : Ubolewam nad faktem , że szwajcarska policja 26 września zatrzymała mnie  tak nieelegancko  , a nastepnie w tak nieudolny sposób ochraniała mnie w domu w Gstaad.  Pozwoliła na porwanie mnie helikopterem z mojej wilii do Francji przez grupę „Jogurt kota Filemona” w czasie , gdy nieudolnie  pilnował mnie cały posterunek w Gstaad. Nie zamiarzam powrócić do Szwajcarii , bo nie mam pewności kto porwie mnie po raz drugi. Doszły mnie również słuchy, że do porwania szykowały się grupy moherowych beretów. Oświadczam , że nie wrócę do Szwajcarii i pozostanę w mojej ukochanej Francji i krajach UE.

Czy są pytania?

Jedno,jedno  tylko pytanie… Jak z pańskimi finansami ?  Ile Pan stracił ?

- MÓWIĄC PO WARSZAWSKU ( tzn. w Polsce )  JESTEM TRÓJKĘ DO PRZODU MINUS NIEWIELKIE  KOSZTY ! - 

UWAGA , UWAGA !

( zezwalam poniższy tekst wykorzystywać przez wszystkich i każdego kto ma ochotę sobie POreformować naszą gospodarkę i finanse państwa POlskiego i POlaków. A co mam gest ! Dzisiaj darmocha).

Związek Banków Polskich i Biuro Informacji Kredytowej w czwartek podało, że najbardziej zadłużony – prywatnie POlak ma 80 milionów złotych długu. Rety! Jak to spłacić ?.

A tu koncepcja sprawdzona, wprowadzona z życie, zaakceptowana społecznie - po prostu GOTOWIEC !

W państwie też słońca – no nie Peru – ale jednakże słońca, znaczy się Korei Północnej, naukowcy i finansiści dokonali przełomowego kroku w dziedzinie oddłużenia swoich obywateli i wyeliminowaniu pieniężnego czarnego rynku.

W dniach 30 listopada do 6 grudnia banknoty o nominale 1000 wonów będą wymieniane na 10 NOWYCH wonów.
 
Znamy to ?
Nie nie ! To nie klasyczna denominacja !
Obywatel państwa ogólnej szczęśliwości w ramach tej wymiany dostanie bieżące wynagrodzenie w nowych wonach, ale długi spłacał będzie   W    S T A R Y C H   WONACH !
  

Czyli jest   „zarobiony”  na DWA  zera.
Chytre ? Proszę, tak się dba o swoich obywateli !
Gdyby tak u nas to zastosować, to najbardziej zadłużony POlak z 80 milionów zł. długu miałby do oddania 800 tys.zł. Przeciętny Kowalski  z kredytem hipotecznym 500 tys.zł. miałby do oddania  5000 zł. Ci co mają pralkę na raty za  1200 zł do oddania mieliby 12 zetów ( pluć będę sobie w brodę, że telewizor kupiłam za gotówkę – nigdy nie miałam nosa do interesów ).

Takie to proste, a ile szczęścia dałoby to całej POlskiej społeczności i POlskiemu elektoratowi.
Zaryzykuję wcale nie ryzykowną przepowiednię, że po takim finasowym rozwiązaniu, elektorat zrewanżowałby się decydentom   taaakimi słupkami, że farby drukarskiej by zabrakło.

Świat przyrody i nauk ścisłych, jak głębie oceanu jest niezbadany.  Każdy dzień dostarcza nowych koncepcji i rozwiązań o których naukowcom się nie śniło. A tu proszę … klik  klik na stronę… gut.blog.pl i ? Nowe życie, nowe rozdanie, święta w Karpaczu lub Zakopanem  i tylko w kąciku serduszka kołatać się będzie myśl.

DLACZEGO PRZED TYGODNIEM POGONIŁAM TEGO AGENTA BANKOWEGO – PROSZĄCEGO BYM WZIĘŁA DOGODNY KREDYCIK !  

Premier Donald Tusk publicznie obwieścił :

„Nie nam ogłaszać koniec kryzysu, on się w Polsce nie zaczął, w Polsce tak naprawdę go nie było”

W poniedziałek w siedzibie warszawskiej giełdy papierów wartościowych Premier Tusk natchniony widocznie demonami z przeszłości pełzajacymi w budynku giełdy (dla zapominalskich  dawny budynek KC PZPR), obwieścił te słowa, które lepiej, by nie do leciały do miasteczka PISZ , gdzie 350 pracowników fabryki mebli  - Holzwerk-  utraciło miejsca pracy.

W/g danych resortu pracy od ostatniego roku w kraju pracę straciło blisko pół miliona pracowników. Dołaczyli do pozostałych rejestrowanych bezrobotnych i dzisiaj oficjalnie tworzą   2 ( DWU !!!)  - milionową armię bezrobotnych. Zarejestrowaną OFICJALNIE !
Ponad 3 milionową armię – naszych obywateli- pracującą w szarej strefie  do statystyk rządowych się nie ujmuje, bo to brzydko dla słupków popularności POważnego kandydata na prezydenta.

Na koniec września br. upadłość ogłosiło ponad 500 firm to jest o 55 % więcej jak w roku ubiegłym, przy wzroście cen żywności w analogicznym okresie o ok. 10 %.  G R A T U L A C J E  !

Politycy zareagowali wzrostem wynagrodzeń tak parlamentarzystów jak i wysokich funkcjonariuszy aparatu państwowego.
Trudno mi odgadnąć kogo mieli na myśli protestujący dzisiaj przed siedzibą rządu policjanci wykrzykując m.in. hasło ZŁODZIEJE  ZŁODZIEJE !
To absurdalna sytuacja, policjanci zamiast łapać złodziei maszerują i demonstrują, zamiast ich chwytać !  KOGO ŁAPAĆ ? KOGO MAJĄ NA MYŚLI ?

Widzi mi się, że mimo premierowskich zaprzeczeń, w naszym kraju  MAMY  KRYZYS !

Kryzysu widać nie zauważa minister finansów, który jak królika z kapelusza wyjął miliony złotych z rezerwy budżetowej, idąc w sukurs prośbie Baraca Obamy, by  Polska zwiększyła liczbę żółnierzy w Afganistanie.

Na walkę z talibami  MUSIMY MIEĆ ! NA WALKĘ Z KRYZYSEM – N I E K O N I E C Z N I E  !
Przecież kryzys to iluzja!


  • RSS