gut blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2010

H Y C L E

1 komentarz

 

W zaciszu sędziowskiego gabinetu tylko w obecności protokólantki asesor sędziowski ma dzisiaj do nadania 60 tytułów wykonawczych wraz z klauzulami, na wnioskach o ich nadnie, z pojedynczych karteczek bankowych zatytułowanych „ Bankowy Tytuł Egzekucyjny”.

Do pojedynczych karteluszek jest załączony  KRS i nic poza tym. Procedura nudna jak zupa bez soli. Kawa ze śmietanką nie pozwala obydwu paniom zasnąć. Pieczateczka i jest tytulik i klauzula. Robota dla idiotów. Trudno takie są początki.

Nawet przez myśl obu paniom się nie prześlizgnie, że ich czynność może spowodować czyjeś nieszczęście lub nawet śmierć. A CO TAM ? Niech się odwojują ! Ale problem z tym, że dłużnik nie bierze udziału w tym postepowaniu, więc odwoływać się nie może. 

To , że tytuł egzekucyjny nadany na osobę , która nigdy nie brała kredytu lub go nie poręczała , jego problem – to nie ich problem. Jest wniosek z KRS-sem jest i piecząteczka. Wszystko zgodnie z dekretem Prezydenta Bieruta z dn.23 października 1948   o   B T E (bankowy tytuł egzekucyjny)  przypieczętowanym ustawą z 1997 Prawo Bankowe. Nie mój problem  (mówi asesor lub referendarz), sędziowski dzień kończy się o 15.30.

Komornik uzbrojony w taką piecząteczkę wie co ma robić. Zawiadomienie o wszczęciu egzekucji i do roboty. Jakoś na raty za furę, biuro i komórę trzeba zarobić.

Na szarym końcu jest Emil S. Siwiutki rolnik od pokoleń mieszkający koło Międzychodu. Sam wychowywał dwójkę synów, bo małżonka po urodzeniu drugiego zmarła. Jak i wielu innych popadł w długi. Spadła opłacalność produkcji  i  nie spłacił do końca kredytu w terminie.

Wycenę jego domku i kilku hektarów wykonał biegły rzeczoznawca zastrzegając w operacie, że wycenia jest ważna 14 dni , bo kraj nasz aplikuje do Unii Europejskiej, a wtedy ceny mogą się diametralnie zmienić. Po tej wycenie nastąpiła prawie 5-cio letnia cisza. W październiku 2009 otrzymał zawiadomienie o licytacji jego nieruchomości. Cena wywoławcza była ¾ ceny operatu z przed 5-ciu lat. Złożył stosowną skargę do Sadu Rejonowego , a po jej oddaleniu do Sądu Okręgowego. UTRZYMANA w MOCY ! Na licytacji domek z hektarami poszedł za grosiki. Pisał i tupał do wszystkich świętych. „ NA BERDYCZÓW „ !

Obiecał sobie , że jak po niego przyjdą to podpali dom razem z nieproszonymi gośćmi ( tak jak za okupacji ). Wyłapał go Komornik w mieście i poinformował , że w bagażniku ma jego rzeczy osobiste i odwiózł go do jego znajomej , z którą –soory, sypiał czasami od dwudziestu lat. Ona w strachu, że urzędowi ludzie o tym wiedzą wpuściła ich do domu i rozpakowała tobołki Emila. On załamany, że nie ma powrotu na ojcowiznę wypił kielicha i się rozpłakał.

Gospodara za FRICO  trafiło do kolesia komornika. Qrwa mać , zgodnie z duchem demokracji.

Leszek N. z Poznania , młodzieniec 36 letni właściciel po rodzicach ładnej willi w prestiżowym rejonie miasta, ładny nowy  ford i kilkadziesiąt tys. zł na koncie, pewnego dnia otrzymał od komornika zawiadomienie o wszczęciu egzekucji z tytułu niespłaconego kredytu. Jeszcze rozluźniony udał się do komornika, by wyjaśnić mu, że nigdy nie brał żadnego kredytu w banku bo nie lubi pożyczać. Starczy mu to co ma i jego oszczędności.  Wyszedł od niego raczej (delikatnie) w bardzo złej kondycji, bo dowiedział się, że komornik zajął  mu konto w banku, samochód ma jutro odprowadzić  na wskazany parking, a dom został przeznaczony do licytacji.

Samochód postawił na wskazanym przez komornika parkingu, wyciąg z banku wskazywał saldo ZERO , a dom po dwóch miesiącach na licytacji poszedł za psie pieniądze !

Załamany udał się do prokuratora. Ten wysłuchał go – bo mu się tak chciało , hurra – i  wszczął śledztwo. Po 3 latach i ekspertyzie Zakładu Kryminalistyki w Krakowie udowodniono , że Leszek N. ponad wszelką wątpliwość nie brał nigdy żadnego kredytu w banku , jego podpis na umowie kredytowej został sfałszowany  i służy mu roszczenie do skarbu państwa o odszkodowanie.

Skarb Państwa w swej hojności uznał „ psia wycenę „ jego domu,  czterdzieści parę tys.zł z konta bankowego powiększył o „ psie odsetki „ a samochód stojący  na parkingu od czterech lat pozwolił mu odebrać po opłaceniu parkingu – 7400 zł – czyli więcej niż ten samochód był wart po tym okresie.

Za   ODZYSKANE  MIENIE Leszek N. nie mógł kupić nawet ¼ kawalerki w podłej dzielnicy Poznania. Leszek jak mi powiedział modli się o wszystko co najgorsze dla sędziego i komornika, którzy zrujnowali mu życie!

Gerard Knosowski z Piły na swoich 7 hektarach – od podstaw – wybudował nowoczesną fabrykę składającą się z wielu hal fabrycznych oprzyrządowaną w pełną  infrastrukturę logistyczną otoczoną przyjazną zielenią i stylowym płotem. Na nowoczesnym parku maszynowym rozpoczął produkcję którą chwaliły się władze województwa zapraszając gości  z Warszawy i z całej Europy. Śliczna to była fabryka. Oprócz tej, miał jeszcze dwie starsze. Żyć  nie umierać przekonywał małżonkę …

Pewnego dnia policja aresztowała go za wyłudzenie kredytu i Gerard Knosowski znalazł się w areszcie w Poznaniu. Odsiedział rok i 14 dni. W tym czasie zlicytowano mu fabrykę za 716 tys. zł – Gerard w areszcie nie mógł protestować. Kupił ją jedyny licytant z Warszawy pan T. , który po wpisaniu do ksiąg wieczystych sprzedał ją -  znanej firmie niemieckiej – za 15  MILIONÓW DOLARÓW !

Zarobek 14 , 8 miliona dolarów amerykańskich. Pan Gerard po wyjściu z aresztu przez wszystkie instancje (z Sądem Najwyższym włącznie) został uniewinniony, a gdy upomniał się o odszkodowanie !!! – został skazany na zapłacenie Skarbowi Państwa 8400 zł. za pobyt w areszcie. Niewinny TO PŁAĆ.  Mogę takich PRZYKŁADÓW podawć więcej. Dzisiaj media epatują nas newsem, że nieszczęśnik oblał benzyną policjantów, komornika p. Jerzego Kujawskiego i siebie benzyną. Zapalniczka zadziałała do policjantów i niego.  Żal mi policjantów, żal mi nieszczęśnika… Tak nie powinno się zdarzyć  w praworządnym państwie. Tylko mam pytanie ? Czy media zadały sobie trud w zbadaniu faktu, czy wizyta komornika była uprawniona ? Ten akurat komornik „cieszy się” najgorszą z możliwych, opinią u lokalnej społeczności. Większość mieszkańców  z jego rewiru określają go przymiotem Skonczony CH… !  Żałują że to ON  nie spłonął ! Tak jest w całej Polsce. Komornicy, windykatorzy, egzekutorzy zachowują się wobec obywatela naszego kraju jak Qrwa kaci. Panowie życia  i śmierci. ONI  decydują  kto do piachu, a kto na szubienicę. Ponad 100 tys. ludzi w ostatnim 20 – leciu wybrało samobójstwo, by z takimi „ludźmi”  nie mieć wiecej  do czynienia. Czy o taką Polskę walczyła SOLIDARNOŚĆ ? Co na to Polski parlament ? Co na to kolejne rządy ? Proszę o argumenty p/ko hasłu „KOMUNO WRÓĆ !”

 

Hrabiana Sikora z Marszałkiem PodKomorem w ładnych garniturkach rozmawiali o ogórach.

Z uwagą słuchali jenteligientnych pytań Nowego i Muchadła na poziomie harlekinowego czytadła.

Aczkolwiek pytań było jakoś mało, bo kandydaci wypaść by mogli niezbyt śmiało.

Zabawa więc była nienadto przednia, a z ust sączyła się tylko brednia.

Na szczęście to nie finał i lepiej by żaden z nich nie zaczynał.

Jednak takie teraz czasy, każdy Wybraniec chce kiełbasy.

Prezydenciurka przecie taka bliska, choć drabina do niej śliska.

DeButa jednak nie pomogła, raczej Wyborców zawiodła.

Wybrańcy mimowszystko zaczynają tany, każdy z nas będzie brany.

Raz z boku, raz od przodu no i z tylca tańczyć będą tango wilca.

Wić się będą jeszcze tak do jesieni, ale czy to Polakom coś zmieni?

 

Wczorajsza „Kropka nad i” z Ryszardem Kaliszem, poza błyskotliwymi wypowiedziami gościa, zaciekawiła mnie niezwykłą dociekliwością Moniki Olejnik, która bardzo chciała się dowiedzieć co wciągał do nosa senator Piesiewicz.

Vide :
http://www.tvn24.pl/9697,1,kropka_nad_i.html

Mój stosunek do tej sprawy został już opisany na tym blogu. Jednakże ciekawość Moniki Olejnik przypomniała mi o pewnej sytuacji, która wiele lat temu także wzbudziła moją ciekawość. Otóż znalazłam się kiedyś, z grupą znajomych, na pewnym dużym przyjęciu pod Warszawą w domu znanej dziennikarki Dominiki W.. Rozmach imprezy oszałamiał. Piękny ogród, namioty, suto zastawione stoły, parkiet do tańców na świeżym powietrzu, a z wielkiego ekranu spływały na nas pląsy znakomitych wykonawców muzyki tanecznej. Na imprezie śmietanka Warszawy i Warszawki. Znani politycy, aktorzy, dziennikarze, literaci etc.. Siedziałam przy stole z grupą dziennikarzy, gdy dosiadła się do nas Monika Olejnik wraz z jej znajomym panem Tomaszem. Napoje wyskokowe rozgrzały atmosferę jak i poziom prowadzonych rozmów i przypominanych dowcipów. Nie da się ukryć było wesoło. Nagle pewna para dziennikarzy coś pogaworzyła na uszko i na stół wyjęto niezbędne rzeczy do zrobienia skręta. Po pomyślnym skręceniu skręta zapalono go i puszczono w obieg. Nie dam sobie ręki uciąć, że wszyscy pociągnęli dymka, ale wydawało mi się wtedy, że oprócz mnie i pewnego dziennikarza wszyscy próbowali sobie pociągnąć. Ja nie wybielam siebie, że taka porządna, ale akurat byłam na odwyku od papierosków, więc jak ognia unikałam wszystkiego co pachnie dymkiem. Tylko ten dziwny zapach mnie zaintrygował. Dopiero po wyjściu z imprezy, znajomy dziennikarz poinstruował mnie, że towarzystwo popalało marihuanę.

 

Mam więc pytanie do pani Moniki Olejnik, czy tego wieczora, także była tak bardzo dociekliwa jak wczoraj i próbowała ustalić co takiego skręcano w skręty. Czy oburzyła się tym, że mogła to być marihuana, której używanie było zabroniony prawem, czy indagowała siedzących przy stole wnikliwymi pytaniami. Otóż nie !!!

 

A tyle się mówi o tym, że osoby publiczne winne być nieskazitelne także w życiu prywatnym. No cóż, na wizji trzeba kreować poprawny wizerunek, a życie prywatne to co innego. Właśnie pani Moniko, więc wara od życia prywatnego senatora Piesiewicza i następnym razem proszę zająć się nieużywaniem skrętów w pani towarzystwie – w pani czasie prywatnym.

 

I kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem.

 
   W czasie mszy w Kamieniczniku Dolnym – takiej sobie sennej wiosce – wikary po mszy w ogłoszeniach zapowiada uroczystość odprowadzenia do bram Piotrowych  brata naszego Walerego , tego ze skraja wsi ,  oborowego z byłego PGR-u. Dobry był z niego człowiek. Oko przymnął jak człowiek chciał coś sobie ” przysposobić ” – tak w normie , po ludzku – świntucha na świeta , też pozwolił rozchorować no tak żeby weteryniarz cóś i napisał  i do teczki mógł schować. No po upadku PGR-ów Walery cosik zaniemógł  i  pracy żadnej pozyskać nie za bardzo mógł. Chata onegdaj całkiem znamienita w ruinkę popadła , pomoc z gminy w święto Maryjne 15 sierpnia woreczek kartofli zapodała , a 8 marca to nie baba więc niczego mu nie podrzuciała.

Od kilku wiosen po udarze do łózka go przykuło , no pielęgniarka środowiskowa a jakże co dnia zachodziła do niego . Myła go , zmieniała cewniki  i  opatrunki po odleżynach a jakże zmieniała , robiła zastrzyki i nawet ciśnienie czasem  zmierzyła… Samotnemu Waleremu i to było aż nadto..

Politycznie Walery niezbyt był wyrobiony , radia ni mioł to i ojca dyrektora słuchać nie mógł więc jak głupi cham i prostak zagłosował na Platforme…
Cudy miały być i nowoczesność a po strajkach pilęgniarek służba zdrowia miała być i zdrowa i cudowna.. Uwierzył !.

Nie przewidział , że łysol z karczydłem – niczem Bolek z nad remizy – Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jacek Paszkiewicz ( lat 47 ) zaufany tej minister zdrowia , no tej z brudnymi włosami , no Kopacz wraz ze stopieniem się śniegów i pierwszymi podtopieniami – w pełni monitorowanymi przez rząd – postanowi zaoszczędzić na pielęgniarkach tzw. zadaniowych. Taka pielęgniarka miała 6 do 8 pacjentów pod stałą opieką. W kraju takich przykutych do łóżka jest ok 30 TYSIĘCY. Teraz po tym „nowatorskim” zarządzeniu Prezesa NFZ rolę ich przejmą pielęgniarki  POZ , każda z nich  pod opieką ma ponad DWA tysiące pacjentów. Już z prostego wyliczenia wynika , że do Walerego z medyczną posługą siostrzyczka zaglądnie raz na DWA lata !!!.

ALEM ZAGŁOSOWAŁ  PSIA MAĆ !!! splunał flegmą Walery , trza dać na mszę i…. na gaz wikaremu.
Po poduszką w onucy miał zawinięte 59 złotych ( nowych )..Cały ukitrany majątek jego życia. Za kilka pacierzy będzie ksiondz po kolendzie to mu dam całą onucę i niech bendzie po Bożemu i po katolicku. Trza s tym kończyć , bo Fundusz Zdrowia f potrzebie a minister Kopacz to se szampunia  już nigdy nie kupji…

     Po mszy siostry i bracia w procesji z pieśnią , pod twoją obronę i o salwie Reginy nabożnie podreptali pod dom Walerego. Na czele procesji szedł kościelny podzwaniając  dzwonkiem w lewej ręce a w prawej niósł prawie pełną butlę gazową – turystyczną..Miękka gazowa rurka zakończona śrubunkiem do kuchenki obcyndalała się po nawierzchni prawie asfaltowej drogi – z naturalnymi po zimie ubytkami – , a co ? po zimie musi nie być asfalta , to nie hajłej …

Do domu Walerego wszedł najpierw wikary a po nim kościelny i lud boży rozmieszcając się  wokół łóżka ich brata. Walery spojżał po ” rodzinie ” z obrzydzeniem choć w duszy cosik mu grało , że na koniec to  on  ich alegancko obesra…
Wikary z posiadanej książeczki coś sobie mamrotał  i co moment kropił lud i Walerego tak obficie wodą jakby to jakiś śmigus dyndus był czy zawody ochotniczej straży. Kościelny w tym czasie ręką zanurkował pod pierzynę  wciskając śrubunek z rurką  w odbytnicę Walerego. Nieczuły w ból Walery przytępionym wzrokiem popatrywał na tę hecę czekając na moment jak sie zacznie…

Kończąc mamrotanie wikary w głos podniesiony zakończył    – z prochu powstałeś i w proch się obrucisz – oczekując słów tych kościelny odkręcił kurek na butli i sprężony gaz jak to gaz szybko napełniał wnętrza brzucha Walerego.Widać było jak z wypływem gazu pierzyna unosi się. Na twarzy Walerego pojawił sie grymas jak po piątej  setce , która trafiła w niemiecką dziurkę. Kościelny sprawnie wyjął śrubunek z rurką z odbytnicy Walerego i nie czekając na ponowne wikarego ” z prochu powstałeś..”  przygotowaną zapalniczką – reklamówką GS-u - skierował płomień   do sprawnych zwieraczy odbytnicy brata swego. Wikary kończąc kwestię  ” i w proch sie obrucisz „  – w końcu doświadczony wikary – stułą zakrył twarz a nieutrzymałe zwieracze???…
 
Jak pieprznęło , jak huknęło…Walery rozdrobniony w miliony kawałków obdarował wszystkich obecnych od stóp do głów ( minus buźka wikarego – przyp. zasłonieta sułą ) kawałkami „całego siebie” spełniając wolę decyzji Szefa NFZ Jacka Paszkiewicza o oszczędzaniu pieniążków funduszu na zadaniowe pielęgniarki…
Ten oszczędzony grosik w znaczący sposób może się przyczynić do poprawy wizerunku służby zdrowia  choćby w zakresie pierwotnym. Zakupu środków do umycia głowy minister zdrowia Ewy Kopacz…

     Po tym pożegnaniu brata Walerego wikary kulturalnie odczekał na otrzepanie ciuchów przez nieutulonych z żalu żałobników i zaprosił obecnych na osiemnastą do zbiorowego udziału w odprowadzeniu w podobną „ostatnią drogę”  b.dyrektorkę  Banku Spółdzielczego i innych  siostry Hanny G.W , która nie pobrudzi nikogo , bo z posiadanych oszczedności stać było ją na zakup PAWULONU… U części obecnych wywołało to  zgorszenie i zniechęcenie do udziału w tej imprezce „bogolki ” , która zawsze  miała tyle kasy i na koniec oszczędziła na rozrywkę wieczoru…

Z kulczykami  to tak  zawsze !!! eeee… 
 
       ( wpis ten dedykuję Hani G..)


  • RSS