Policja czy inne podobne formacje zawsze i wszędzie to państwo w państwie. Kiedy ujawniono  informację o umorzenie śledztwa w sprawie nielegalnych podsłuchów wielu czołowych dziennikarzy, jeszcze bardziej doceniłam determinację pewnego Prokuratora z Rzeszowa, który doprowadził do postawienia zarzutów m.in. za nielegalne podsłuchy, panu Mariuszowi Kamińskiemu, byłemu szafowi CBA. Swoją cenę też za to zapłacił.

W granicach swych zadań Policja w celu rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw i wykroczeń wykonuje czynności:operacyjno-rozpoznawcze, dochodzeniowo-śledcze i administracyjno-porządkowe.

Co też ta Monika Olejnik nawyczyniała, że ją podsłuchiwano. Może w chwili złości postanowiła udusić swego partnera, a może jej słynne buciki kupowane były z chińskich nieoclonych dostaw? Bogdan Wróblewski (GW), którego bardzo często, z notatnikiem i dyktafonem, można spotkać w sądach, pewnie w dyktafonie ukrywał substancje wybuchowe? A niezmiernie spokojny i wytonowany Andrzej Stankiewicz (Newsweek), który nie poddaje się żadnym manipulacjom, pewnie chciał zabić kogoś wzrokiem.

Bo jakież inne przesłanki mogłyby wskazywać na możliwość popełnienia przez nich przestępstw lub wykroczeń. Przecież na pewno nie to, że wykonując swój zawód dążyli do ujawnienia prawdy i tylko prawdy.To by było drastycznym łamaniem zasad państwa demokratycznego. A Polska jest w czołówce piewców własnej demokracji. My to nie Białoruś. Wobec tego nie jestem w stanie uwierzyć, że Polska może drastycznie łamać podstawowe prawa i wolności człowieka zagwarantowane w naszej Konstytucji.

Logika mojego rozumowania nakazuje mi więc iść w kierunku uznania, że Monika Olejnik chciała jednak udusić.

P.S. Wśród osób, którym Mariusz Kamiński założył nielegalnie podsłuchy znalazła się też moja skromna osoba, której przyznano status pokrzywdzonej.