Lubię cięty język KubyWojewódzkiego. Czasami wkurza megalomanią przychudego playboya, ale  cóż, sama zawsze mówiłam, że atrakcyjność mężczyzny znajduje  się w jego umyśle, a nie w spodniach. Oczywiście pod warunkiem, że w spodniach też coś jest. Kuba zakręcił już własnym kołem  dobrych kilka razy. Od sytuacji chama po prowokatora i prawie  przyjaznego prowadzącego. Ale ostatnio zachwyca mnie tylko, już nie  drażni a wręcz prowokuje do powrotu przed telewizor na jego  program. Albo się zestarzał, albo dojrzał, albo znalazł właściwy  sposób na bycie sobą bez rezygnacji z pazura. O dziwo, wielu moich  znajomych twierdzi podobnie. Bez względu na przyczynę, drogie TVN  poprawcie godzinę programu Kuby, bo na razie jest bez sensu, u  większości pracujących aktywnych koliduje z seksem.