gut blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2011

15 marca br. Trybunał Konstytucyjny przesądził :  Uprzywilejowanie ksiąg bankowych i wyciągów z tych ksiąg w postępowaniu cywilnym prowadzi do naruszenia zarówno zasady równości stron w procesie, jak i zasady sprawiedliwości społecznej…

Co to praktycznie oznacza ? , że wyciągi z ksiąg handlowych banku nie będą miały mocy  dokumentu urzędowego.. Jak to jeszcze prościej powiedzieć ? , że bank przed sądem będzie musiał UDOWODNIĆ  , że klient banku jest mu winien wywodzoną kwotę pieniędzy , a nie klient , że mniej czy wogóle !!!  ( tak jak to jest do dzisiaj )..

Na  stronie www.sklepowicz.pl  , na forum tej str.  opisane są przypadki – tragedie – do których by nie doszło , gdyby orzeczenie Trybunału , bądź spełnianie podstawowych obowiązków ustawodawcy czyt. posłów zapadło znacznie wcześniej.. Uchwalona 2 kwietnia 1997 r. Konstytucja RP  w  art. 76  jasno przesądzała że :
 

 Władze publiczne chronią konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi. Zakres tej ochrony określa ustawa.

Trzeba było 14 lat , wielu milionów łez i cerpień ludzkich , by tak  OCZYWISTY wywód prawny zdefiniował Trybunał Konstytucyjny.. Przecież po wielokroć mówiłem publicznie , pisałem , że mi nie chodzi o nieoddawanie zaciągniętych kredytów/pożyczek … Długi trzeba zwracać , ale ? W jakiej wysokości , czy wymagalne , czy uprawnione , czy wogóle zaciągnięte..

Rolnik z okolic Jarocina spłacił kredyt bankowi Rolbank.. Ten upadł i został sprzedany innemu dużemu bankowi.. Nabywca nie przejął pełnej dokumentacji handlowej , a w zapisach księgowych widniał zapis kredytowy na owego rolnika.. Nowy wierzyciel  doliczył karne odsetki za 8 lat , uzyskał nakaz zapłaty i pan rolnik ma do zapłaty ponad milion złotych.. Sąd oparł wyrok na podstawie wyciągu z ksiąg handlowych nabywcy Rolbanku.. Skargi , protesty rolnika rozpłynęły się po jego polu jak poranna mgła.. Komornik wystawił na licytację cały majątek pana Andrzeja…

To jeden z przykładów , a znam ich bardzo wiele… Jestem przekonany , że wielu czytelników artykułu zna bądź słyszało o  podobnych sprawach  , gdzie ktoś nie oddał w termine 2 tys.zł ,  a otrzymał postanowienie sądu na 50 bądź więcej tys.zł.. Określenie  ” hodowanie długu ”  w naszej polskiej rzeczywistości zrobiło iście zawrotną karierę.. Nie jest mi w tym momencie do żartów , ale powinna powstać już dawno katedra ucząca specjalistów z zakresu zwielokrotniania wartości zobowiązania kredytowego.. Bank występując o nadanie klauzuli wykonalności na Bankowym Tytule Egzekucyjnym , o wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu uproszczonym – nakazowym czy upominawczym – podaje watrość zobowiązania   i   ???    NICZEGO NIE MUSI UDAWADNIAĆ !!!  Sąd przysądza a dłużnik jak ma pieniądze na wpis sądowy i adwokata   ( jeśli znajdzie takiego , który wystąpi p/ko bankowi ) może  protestować do śmierci..  Trybunał w wyroku zmienił role procesowe stron.. To bank przed sądem będzie musiał udowodnić , że żądana kwota od dłużnika jest wymagalna w tej wysokości..

 Wiceprezes Związku Banków Polskich Jerzy Bańka uważa, że orzeczenie jest bardzo ważne dla banków  ”W świetle tego orzeczenia bank nie będzie już mógł wykorzystywać argumentu w formie wyciągu ze swoich ksiąg. Najważniejsze jednak, że orzeczenie nie będzie miało wpływu na funkcjonowanie i możliwość wystawiania bankowych tytułów egzekucyjnych, co podkreślił TK w ustnym uzasadnieniu” – powiedział  mec.Bańka.

Nie prawda panie mecenasie ! Oczywiście , że orzeczenie będzie miało wpływ na postanowienie o BTE.. Wystarczy , że dłużnik złoży skargę  ( w ciągu 7 dni ) na wysokość zasądzonej kwoty i bank będzie musiał udowodnić sądowi , że wnioskowana kwota nie jest z   ” kapelusza ” , a wynika z całkowitego  – uczciwego –  rozliczenia dłużnika..

Najważniejsze dla osądzonych , złupionych , okradzionych z nienależnych kwot Polaków !

Po opublikowaniu orzeczenia TK w Dzienniku Urzędowym  w oparciu o  Kodeks Postępowania Cywilnego :

Art. 4011(317) Można żądać wznowienia postępowania również w wypadku, gdy Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodności aktu normatywnego z Konstytucją, ratyfikowaną umową międzynarodową lub z ustawą, na podstawie którego zostało wydane orzeczenie.
Art. 407. (323) § 1. Skargę o wznowienie wnosi się w terminie trzymiesięcznym; termin ten liczy się od dnia, w którym strona dowiedziała się o podstawie wznowienia, a gdy podstawą jest pozbawienie możności działania lub brak należytej reprezentacji – od dnia, w którym o wyroku dowiedziała się strona, jej organ lub jej przedstawiciel ustawowy.
§ 2. W sytuacji określonej w art. 4011 skargę o wznowienie wnosi się w terminie trzech miesięcy od dnia wejścia w życie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli w chwili wydania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego orzeczenie, o którym mowa w art. 4011, nie było jeszcze prawomocne na skutek wniesienia środka odwoławczego, który został następnie odrzucony, termin biegnie od dnia doręczenia postanowienia o odrzuceniu, a w wypadku wydania go na posiedzeniu jawnym – od dnia ogłoszenia tego postanowienia.
Art. 408. Po upływie lat pięciu od uprawomocnienia się wyroku nie można żądać wznowienia, z wyjątkiem wypadku, gdy strona była pozbawiona możności działania lub nie była należycie reprezentowana.
Ponieważ BTE   i  nakazy zapłaty zapadają na posiedzeniach niejawnych gdzie   „   strona była pozbawiona możności działania lub nie była należycie reprezentowana „  uważam , że jest uprawnionym pogląd , że żądanie wznowienia postępowania obowiązuje od dnia uchwalenia Konstytucji RP , czyli od 2 kwietnia 1997 r.
Za dni kilka na str. www.sklepowicz.pl  opublikuję wzór pozwu o wznowienie postepowania..
Jest takie biblijne powiedzenie  „  Pycha idzie przed upadkiem „.. 
Sprawdziło się !!!
PS..
Ciekaw jestem jak poradzą sobie z konkluzją orzeczenia TK  firmy handlujące długami , fundusze sekurytyzacyjne i inne … Jak pamiętam ze szkoły kruk kracze …  Znaczy się będą krakać !!!  Zrobię wszystko by krakanie było słychać nie tylko w lesie , gdzie jest ich miejsce…
Roman Sklepowicz

Uważam , że art. mojego przyjaciela jest wart zapozania się z nim..

Właśnie  upłynął 1 miesiąc jak  rzuciłam palenie. Niestety  oprócz silnego postanowienia  wspomogła mnie cudowna lekarka,która podpięła mnie do aparatury podobnej jak przy kuracjach  odczuleniowych. Twierdziła, że po jej zabiegu na pewno nie będę  miała ochoty palić. Nie za bardzo wierzyłam, gdyż byłam ok. 1,5roku temu na takiej kuracji i rzeczywiście po sesji nie chciało mi  się palić całe 7 dni. Pani Iza uśmiechnęła się tajemniczo i  stwierdziła, że po jej kuracji na pewno będzie inaczej.

Lekarka  Iza miała rację, jej zabieg trwał dużo dłużej niż poprzedni i  był dokładniejszy. W trakcie zabiegu dowiedziałam się  dużo o tym jak oczyszcza się organizm z nikotyny. Prawidłowy smak  i węch odzyskuje się po kilku dniach. Po 3-4 tygodniach cera  ma już zdrowy koloryt. Serce oczyszcza się 3 miesiące a płuca 9m-cy. Niestety kości oczyszczają się z nikotyny 10 lat. I tu mnie  zabolało, bo już kiedyś nie paliłam 10 lat. Jaka szkoda, że  zaczęłam w marcu 2007 r. znowu.

Co  mnie skłoniło jeszcze raz do podjęcia próby rzucania  palenia? Okropny poranny kaszel nałogowca nikotynowego!Czułam się jak starzec, który po obudzeniu nie wie czy jeszcze  żyje, czy już jest na tamtym świecie. No i przypadkowe spotkanie z  lekarką Izą. Na wszelki wypadek miałam dwie paczki papierosów.Przecież porzucenie fajczenia ma wypływać ze mnie a nie z braku  widoku papierosa. Pierwsza godzina była najciekawsza. Cały czas  czekałam aż zachce mi się palić. A tu nic. Zamiast tego, gdy  pomyślałam o papierosie, w ustach pojawiała się ogromna ilość  śliny z metalowym posmakiem.

Mijały  kolejne godziny a ja nadal nie miałam chęci na palenie. Jedynie  spotkania towarzyskie sprawiały mi ogromną trudność. Chęć  sięgnięcia po papierosa jako nawyk podczas rozmów, piwa czy wina  był spory. I tu już musiała zadziałać silna wola, ale jakoś się  udaje. Tak upłynął dzień, dwa, trzy, tydzień i miesiąc. Nadal  nie ciągnie mnie do papierosa, kaszel ustał no i zaoszczędziłam  niezłe kieszonkowe na drobny prezencik dla samej siebie, jako  nagrodę za walkę z nałogiem. Utyłam jedynie dwa kilogramy na  początku, ale ponieważ rozmiar się nie zmienił nie rozpaczam.

Polowanie na adwokata Dubienieckiego  trwa. „Super Express” odkrył spacerek Dubienieckiego ze znanym  przestępcą i to po molo. Żeby nie było wątpliwości media niezapominają nieustająco pisać o adwokacie Dubienieckim per mąż  Marty Kaczyńskiej. Cyrk się rozkręca, polityka nie ma na tę  sytuację wpływu, a adwokatów w tym kraju to tak zwyczajowo spalić  trza na stosie. Mnie raczej zastanawia, czy kontakty Dubienieckiego  kogokolwiek interesowałyby, gdyby nie był mężem Marty. Jeśli tak  to uprzejmie donoszę, że w co najmniej kilku zaprzyjaźnionych  kancelariach , w tym mojej, odbywają się spotkania z ludźmi,którzy siedzieli lub przewidują, że będą siedzieć. A ci co  siedzą to dzwonią. Rozmawiamy z nimi często a czasami długo. Jak  to w pracy prawnika bywa. Zainteresowanych dodatkowo zawiadamiam, że  do nas prawników zgłaszają się ludzie z problemami prawnymi. Jakich nie mają to nie przychodzą. Mnie rozmowa adwokata z osobą  ściganą nie dziwi. Dlaczego natomiast dziwi to dziennikarzy i media  tego nie wiem. Przecież to wykształceni ludzie i wiedzą, że chory  idzie do lekarza a złodziej raczej do adwokata. No cóż widać w  tym  przypadku logika nie ma znaczenia, pojawia się natomiast  znaczenie w kontekście słów „mąż Marty”

Jedyne, co w tej sprawie niepokoi, to  fakt czy adwokat Dubieniecki wykorzystywał koneksje rodzinne przy  uprawieniu zawodu. Bo tego nie lubimy, to tępimy i staramy się  eliminować. Tak ja, jak i wiele moich koleżanek i kolegów, chcemy  wchodzić na sale rozpraw mając przekonanie, że rozstrzygnięcie  sprawy wywodzić się będzie z prawa a nie z koneksji. I tym  należałoby się zająć i to mnie ciekawi. Adwokat Dubieniecki  uzyskał ułaskawienie dla skazanego na zasadach jakie są stosowane  do wszystkich, czy też z powodu bycia mężem Marty?

Rozstrzelali  Dubienieckiego to jest oczywiste. Cham jeden pchał się na afisz. A  wystarczyło zapamiętać porzekadło naszych rodziców : Nie pchaj  się na afisz jeśli nie potrafisz”. Drogie garnitury,drogie samochody, droga żona. Trzeba było więc załatwić  elegancika adwokacika. A jak najłatwiej załatwić adwokata?Przypiąć się do jego pracy i klientów. I w d…. mieć  przyrzeczenie adwokata, które on składa ślubując :„Ślubuję  uroczyście w swej pracy adwokata przyczyniać się ze wszystkich sił  do ochrony praw i wolności obywatelskich oraz umacniania porządku  prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, obowiązki swe wypełniać  gorliwie, sumiennie i zgodnie z przepisami prawa, zachować tajemnicę  zawodową, a w postępowaniu swoim kierować się zasadami godności,uczciwości, słuszności i sprawiedliwości społecznej.”

Jakież  więc było moje zdziwienie, gdy nagle w TV widzę jakiegoś nadętego  palanta z władz Adwokatury, który stwierdza, że adwokat  Dubieniecki powinien się zastanowić zanim przyjmie zlecenie i  przeanalizować, czy aby dane zlecenie mu nie zaszkodzi. Tym tokiem  rozumowania idąc wszelkie bandziory uważajcie, bo zbliża się nowe w  adwokaturze. Jeśli wasze czyny nie spodobają się adwokatom to kopa  w tyłek i sami się brońcie. Proponuję to samo lekarzom i wszelkim  innym zawodom, w których istnieje obligo działania na rzecz innego  podmiotu. Będzie fajnie. Podobasz się to jesteś klientem lub  pacjentem, nie podobasz się to „paszoł won”.

Otóż  przypominam temuż nadętemu palantowi, że jak uczono m.in. mnie to  moim „psim” obowiązkiem jest służyć usługą prawną o ile  nie łamię tym prawa oraz zapłacą mi za wykonaną pracę, czego  wymaga ode mnie fiskus. Pracowałaś bierz zapłatę i płać  podatki. Nie weźmiesz zapłaty – podatki i tak zapłacisz (vide:chleb dla ubogich).

Skandalem  jest dyktowanie adwokatowi kogo i na jakich zasadach ma obsługiwać.A już podwójnym skandalem jest to czynić tylko dlatego, że ktoś  jest mężem Marty Kaczyńskiej.

Zupełnie  na marginesie stwierdzam, że dzisiaj klną prawie wszyscy, w tym  adwokaci, radcowie, lekarze, sędziowie, notariusze, posłowie,dziennikarze, robotnicy, praczki, sprzątaczki, żony, mężowie,nastolatki i dzieci w przedszkolu oraz ja autorka powyższego. Żyjemy  w czasach, w których nastąpiło zdeprecjonowanie wulgaryzmów. Tojest już fakt i należałoby się raczej zastanowić, czy chcemy to  zjawisko wyeliminować i powrócić do pięknego czystego języka  ojczystego, czy też pogodzić się, że wulgaryzmy w życiu  codziennym są powszechnie stosowane.

P.S.Nadzwyczaj mnie ubawił w TV pewien bardzo znany adwokat, którego  nieprawdopodobnie zbulwersował język przekleństw użyty przez  adwokata Dubienieckiego. Co ta TV z nami jest w stanie zrobić? A tak  niedawno, ale bez udziału kamer, ten sam adwokat klął jak szewc i  to w sposób, który zadziwiał znajomością i fantazją użytych  wulgaryzmów.

Panie  i Panowie mniej zakłamania i niech pierwszy uderzy kamieniem….


  • RSS