Mobbing i molestowanie – słowa złowrogie i niechciane wszelkim osobnikom dzierżącym władzę. Nie chodzi mi o władzę na najwyższych szczeblach rządu, ale o władzę jaką daje wpływ na drugiego człowieka. Awans, zgoda na urlop, zaświadczenie, wydanie zgody na cokolwiek. Ważność, w tym momencie, składanego podpisu lub jakiejkolwiek deklaracji, demoralizuje bardziej niż film porno. I pojawia się pokusa. Jak z niej nie skorzystać? Jak nie skorzystać z okazji jaką daje nam los? Ona/On całkowicie w tym momencie i w tym miejscu zależni tylko od nas. Wystarczy powiedzieć- zrób to – a wrota piekła otworzą się na zawsze.

Prawo nie daje nam żadnej ochrony, to co jest w przepisach jest zwykłą iluzją. Ofiara, jeśli sama nie dostarczy żelaznych dowodów, nie ma szans na sprawiedliwość – to jest rzeczywistość. Nie wiem jakimi pobudkami kierowało się WPROST pisząc o mobbingu wobec anonimowej dziennikarki, ale wiem na pewno – WPROST rozpoczęło publiczną debatę o życiu ok. 10% Polek/Polaków dotkniętych problemem molestowania i mobbingu.