gut blog

Twój nowy blog

Byłam wczoraj na sprawie w Sieradzu w Sądzie Okręgowym. Poprosił mnie o to mój serdeczny przyjaciel, społecznik z zamiłowania, który chciał pomóc prostym ludziom, którzy na własną rękę próbowali dojść sprawiedliwości przed sądem. Pojechaliśmy tam razem. Moi klienci to zwykła rodzina nabita w butelkę przez ludzi sprytnie „upłynniających” fundusze inwestycyjne. Złożyli do sądu pozew o unieważnienie lokat inwestycyjnych.

 

Rozprawa rozpoczęła się o czasie, pomyślałam że to dobry zwiastun. Ale zaraz potem zmieniłam zdanie. Usiadłam w ławie przeznaczonej dla powoda i jego pełnomocnika. Sąd rozpoczął, sprawdził obecność i nie zauważył mnie. Fakt bardzo trudno zauważyć szczupłą blondynkę 170 cm wzrostu i to jeszcze w todze. Zdarzyło mi się to po raz pierwszy na przestrzeni 20 lat pracy. Gdy upomniałam się o zaprotokołowanie mojej obecności jako pełnomocnika Wysoki Sąd rozbrajająco stwierdziła, że mnie nie zauważyła. No ta bene Wysoki Sąd to bardzo atrakcyjna kobieta. Niestety miałam wrażenie, że jakby zdenerwowana komplikacjami jakie wprowadzam na sali rozpraw. Cóż mam zwyczaj świadków przepytywać bardzo starannie. Świadkowie byli ze strony przeciwnej. Mówili dziwnym trafem jednym głosem. To zawsze wydaje mi się podejrzane. Tak więc rozpoczęłam zadawanie pytań. Gdy dochodziło do szczegółów okazało się, że wersja przestała być jednolita a świadkowie zaczęli się bardzo denerwować. I wtedy pomocną dłoń do gnębionych świadków wyciągnął Wysoki Sąd. Sugerowanie odpowiedzi to nic, w porównaniu z tym co wczoraj się działo. Sąd po prostu dyktował zeznania według swego uznania, bez względu na to co mówili świadkowie. Gdy ich zeznania zmierzały w kierunku korzystnym dla moich klientów, natychmiast były korygowane przez Sąd.

 

Przedstawiciele strony przeciwnej wraz z mec. A.N. Zachowywali się na sali sadowej jakby wpadli na kawę, bo przecież wyrok jest oczywisty. Głupawe uśmiechy, miny, wzruszanie ramionami, podpowiedzi dla świadków – to ich zachowanie. Co na to Wysoki Sąd? Otóż nic! Wzięłam więc sprawy we własne ręce i dopiero po drugiej mojej prośbie do mec. A.N. o profesjonalne zachowanie, coś poskutkowało. Niestety na wiele im się to nie zdało, gdyż świadkowie zaczęli się plątać. Ich zeznania zaczęły być sprzeczne z sobą. Oczywiście już dziś zażądałam kopii protokołu rozprawy, gdyż jednej osobie z publiczności niechcący włączył się dyktafon na sali rozpraw. No cóż stało się. Co prawda bez zgody sądu nie można utrwalać na nośnikach informacji przebiegu rozprawy, ale co zrobić z delikwentem któremu sam włączył się sprzęt? Jeśli ktoś anonimowo prześle mi to nagranie, to będę miała chyba niezły materiał porównawczy do protokołu. Ha,ha,ha……

następny termin w sierpniu.

Jest taka wieś w województwie mazowieckim, tuż przy granicy z woj. łódzkim, gdzie czas zatrzymał się w miejscu. Wkraczając tam zostawiasz za sobą cały świat, a problemy rozpływają się jak mgła. To Luszyn – senna spokojna wioska, do której trafić jest nie tak łatwo, za to na pewno warto (93 km od Warszawy). Niewątpliwą ozdobą wioski jest klasycystyczny pałac z XIX w.. W pałacu „Pod Złotym Bażantem” znajdują się pokoje do wynajęcia, a posiłki przygotowuje pani Tereska. Palce lizać. Atmosfera tegoż miejsca przypomina niewątpliwie tę sprzed 100 lat. Skrzypiące schody, ogromne i przepiękne piece, zachwycający kominek. I co najważniejsze dla mnie „zero” wrzeszczących” dzieciaków. Cisza i spokój. Piękny staw, cudny park, ogrom okolicznych lasów. Kiedyś czułam się tak jedynie w Kazimierzu Dolnym, ale przed najazdem tłumów turystów. Zachwycona poczułam w Luszynie ten sam ogarniający mnie spokój. Na pewno tam wrócę.

 

Kolejna wpadka znanego dziennikarza, tym razem Rafała Ziemkiewicza (TVP INFO), nie tylko pokazuje nam zakulisowe słownictwo rządzące w mediach, ale także hipokryzję tegoż środowiska. „K… dziadek, sp… z anteny”. Całość krwistej wypowiedzi była znacznie dłuższa.

Czy pamiętamy jak niedawno pani Minister Pracy i Polityki Społecznej Jola Fedak potraktowała ministra Sawickiego? (Sp…laj) Jakież larum podnieśli wszyscy dziennikarze, jakie było oburzenie i zniesmaczenie. A tu proszę, pani minister okazała się niezwykle łagodną, w porównaniu do znanego dziennikarza telewizyjnego.

Panowie dziennikarze, zakląć każdy lubi, szczególnie w dobie tak szybkiego rytmu życia. Ale rzucajcie kamieniem w innych, gdy w danej dziedzinie sami jesteście przykładem.


P.S. Nomen omen wcześniej napisałam coś na temat krwistych zwrotów ze słownika polskiego. Pani minister użyła takiego zwrotu, natomiast dziennikarz Ziemkiewicz posłużył się słownictwem rynsztoka. I żadne „przepraszam” sprawy nie załatwi. Czy nie powinien tenże dziennikarz podać się do dymisji?

 

Kolejny sukces PO, utrzymanie silnej pozycji PiS i następnie walka innych o polityczne przetrwanie. Zastanawiające jest na kogo głosowaliśmy? I tu pada smutna odpowiedź – Polacy głosują na partie a nie na kandydatów. Możesz drogi kandydacie być najlepszy, ale jeśli nie jesteś podczepiony do odpowiedniej partii, zapomnij o karierze w jakimkolwiek parlamencie. A skuteczne podczepienie się do skutecznej partii możliwe jest po długim okresie „wasalizmu”. Decydenci w każdej z takich partii to niewielka grupa osób i każdego, którego wpuszczą do swego grona, muszą najpierw sprawdzić na okoliczność lojalności, absolutnego poparcia każdego działania decydentów i absolutnego uwielbienia dla lidera/liderów. Co to ma wspólnego z chęcią czynienia dobra dla Polski i Polaków? Otóż nic. Z gromkich braw kandydata dla lidera i jego świty, nie ma żadnej korzyści w jakiejkolwiek konkretnej sprawie. Ale szczyt coraz bliższy. Czy więc opłaca się działać na rzecz Polski, jeśli wystarczy być dobrym klakierem?


Kolejny plebiscyt za nami… A ty Polaku gówno miałeś, gówno masz i gówno będziesz miał – bo nawet nie chciało ci się sprawdzić co naprawdę stało za każdym z kandydatów. Miałeś chamie złoty róg (głos), ostał ci się jeno…

Postanowiłam dodawać na tej stronie co ciekawsze komentarze. Oto jeden z nich Kontrabasisty:

Zgadzam się z przedmówczynią… W Polsce ukonstytuowała się banda czworga ( Tusk,Kaczyński,Pawlak,Napieralski) i to oni decydują o tym kto będzie w parlamentach. Nie ma znaczenia czy w swojej społeczności CIEBIE znają jako społecznika , inicjatora aktywności gospodarczej i społecznej środowiska w którym żyjemy.Nie ma znaczenia ,że byłeś członkiem rady osiedla a potem radnym miasta i województwa , że CIEBIE w swej społeczności szanują i popierają bo???? MUSI CIEBIE znać i ZATWIERDZIĆ !!! ON !!! Jeden z czterech z bandy czworga… musi CIEBIE zatwierdzić , czyli musisz być jego …zbsolutnie jego..Musisz MU być bezgranicznie oddany.. musisz mu włazić w dupę na każde jego żądanie…ON musi być CIEBIE pewien !!! Musisz wykonywać jego każde polecenie BEZ PROTESTU !! i bez krytyki.. nawet gdyby zażądał dupy twojej żony to z największą uprzejmością żona ma MU jej dać !!!.Tylko lizusy czyli zaufani SZEFA mogą liczyć na łaskawość znalezienia się na liście wyborczej… I bez szemrania gdy za własną kasę ( wielodziesiąttysięczną ) się niedostaniesz… bo drugi raz CIEBIE nie ujmie na liście…Kto by nie wygrał to i tak będzie to szefa człowiek!!! Banda czworga zawsze wygrywa !! Tylko te głupie ludzie w coraz mniejszym procencie chodzą do punktów wyborczych..Czyżby się połapali , że to lipa ?? To może wprowadzimy obowiąkowy udział w „wyborach”?Kto nie pójdzie to 10 tys.zł grzywny i będzie światowo i nikt się nie połapie , że tu rządzi banda czworga… Mam wniosek racjonalizatorski na najbliższe wybory. Cztery nazwiska z bandy czworga i który ma więcej to proporcjonalnie zaprasza przez siebie wybranych na mandat posła czy senatora. Po cholerę te plakaty i pozory demokracji.Za komuny Biuro polityczne miało 20 członków i wyznaczało posłów dzisiaj banda 4-ga robi dokładnie TO SAMO…..!

 

 

Kiedy z końcem marca br. weszła w życie ustawa o upadłości konsumenckiej, rząd odtrąbił sukces. Chyżo dołączyły do sukcesu inne partie głosujące za ustawą. A że praca nad nią trwała ponad 10 lat, było komu się podczepić. Proszę bardzo oto oligarchowie polityczni, na co dzień skłóceni, pokazali prawie ludzką twarz dla przeciętnego Polaka. Były gratulacje, wywiady, dźwięk licznych fleszy. Po czym nasza śmietanka polityczna zasiadająca w Sejmie korzystając z darmowych biletów lotniczych i kolejowych czmychnęła do domu lub w innym kierunku. Naturalnie w dużej części przed końcem posiedzenia sejmowego.


Za to kilka milionów zadłużonych Polaków z niecierpliwością zasiadło do pilnej lektury tejże ustawy. O, jakież było rozczarowanie!


Owszem możesz upaść biedny Polaku ale nie koniecznie w ramach upadłości. Teoretycznie tak. W rzeczywistości niewiele osób z tego dobrodziejstawa skorzysta (raz na 10 lat). I tu przypomina się dyskusja w 2004 r. nad kształtem tych regulacji, gdy już wtedy zakładano takie uregulowania, które ograniczą krąg osób mogących skorzystać z upadłości konsumenckiej. W zamian za to upadłość osoby fizycznej miała być obciążona niskimi kosztami. Udało się, koszt upadłości to 200 zł. Ale czy o to chodziło? Kilka milionów Polaków z powodu długów żyje w szarej strefie i marzy by wrócić do normalności. Mieli nadzieję, że ta ustawa im na to pozwoli. Dziś są rozczarowani, gdyż muszą wykazać przede wszystkim, że ich niewypłacalność powstała wskutek wyjątkowych i niezależnych od nich okoliczności. Wykładnię tego pojęcia bydą stosować sądy. I tu nie wróżę nikomu specjalnych sukcesów. Okoliczności niezależne od „upadającego” oznaczają okoliczności niezawinione.Jeśli się okaże, że niefrasobliwie podpisano umowę, np. bez jej dokładnego przeczytania, już nie ma niezawinionych okloliczności. Dorosły musi umieć czytać, nawet te malutkie literki na końcu np. umowy z bankiem czy funduszami inwestycyjnymi.


Ale może któryś z zadłużonych Polaków miał wypadek i ciężko zachorował, co skutkowało zwolnieniem z pracy i w konsekwencji niemozliwością spłaty długów? Tu trzeba będzie wykazać przed sądem dodatowo, że była to okoliczność wyjątkowa. Zapewniam wszystkich, że rozbiezności w interpretacji przez sądy okoliczności wyjątkowych i jednocześnie niezawinionych będzie wywoływać ostre dyskusje. Zadłużonym Polakom pozostaną tylko łzy wściekłości. Za naiwność w wiarę w naszego ustawodawcę i nasze sądy.


Jeśli już ktoś jednak dostąpi upadłości, to proszę pamiętać, że w pierwszej kolejności sprzedadzą wasze mieszkanie lub dom a zostawią tylko na czynsz za wynajęcie mieszkania. Niestety tylko przez rok. A co potem? Jak nadal niewiedzie się komuś w życiu to proponuję leżak pod mostem i życie bezdomnego. Nie należy zapomnieć o zabetonowaniu leżaka, aby nie ukradli i nie zajęli miejsca.


O biednych Polakach:

-Czemuś biedny? Boś głupi!

-Czemuś głupi? Boś biedny!


Więcej informacji o upadłości konsumenckiej przeczytacie Państwo na licznych portalach internetowych. Ale najwięcej trafnych uwag i dyskusji przeczytacie na portalu:

www.sklepowicz.pl

Szczególnie polecam wątęk „Konwulsje ustawy o upadłości konsumenckiej”.

Komentarz Małorolneo:
Z Ustawy o Upadłości Konsumenckiej wyłączeni są rolnicy.Dlaczego? Czy są obywatelami drugiej kategorii.? Tak widać są.Posłowie PSL-u reprezentujący ich interesy w Sejmie przeoczyli ten szczegół w głosowaniu nad Ustawą.Mają widać inne , ważne problemy na głowie. Panowie posłowie PSLowcy. W dupie macie interesy rolników. Życzę wam by ta kadencja była waszą OSTATNIĄ! Następny parlament napewno – bez waszego udziału poprawi tą Ustawę.

Komentarz Nieupadłego:
Za dwa tygodnie , będzie 2 mies.obowiązywania Ustawy.. i CO ? Jajco… Żaden polski sąd powszechny nawet nie zbliżył wnioskodawcę do „upadłościowego szczęścia”.Jedydym sukcesorem wspomnianej ustawy jest Rząd RP.Myśli , że głupki będą szczęścliwe i będą na nich głosowali , a tu kolejne – jajco !- głupki nie będą głosowali i już dzisiaj gotów jestem podać wyniki do PE z dn.7 czerwca br. Zwycięży PiS…PO będzie musiało oblizać się niesmakiem porażki – gorzkim-… A tak miało być -Światowo – tak po AMERYKAŃSKU – a będzie tak głupio i śmiesznie – TAK PO POLSKU !. Generalny wniosek dla rządzocych… Koniec z kitem i pozorami !. Wyborca nie jest bezwolną maszynką do wybierania WAS. Wyborca zmądrzał i nie kupuje działań pozornych takich jak Ustawa o Upadłości Konsumenckiej..

W ciemnym parku przeraża nas widok odkrywającego genitalia mężczyzny. Dewiant, psychol, zbok …

 

Za to z uwielbieniem obnażamy swoje ego. Blogi to dla nas zbawienie. Jak spluwaczka na frustracje dnia codziennego – blog nas oczyszcza i daje pozór wyzwolenia.  Anonimowość usprawiedliwia pokazywanie najskrytszych sekretów. Ale czy tak naprawdę jest anonimowy? Rzadko!!! Wcześniej czy później założyciel bloga rzuca znajomym hasło o prowadzonym blogu. I od tej pory został ekshibicjonistą.  Anonimowy blog – anonimowa odpowiedź. Każdy może nas zaatakować bądź pokochać. Ale czy anonimowy blog ktokolwiek będzie czytać?

 

I tak w prosty sposób nasze ego sprowadza nas do ekshibicjonizmu. Sami poddajemy się ocenie, tracimy anonimowość i przemy ku sukcesowi akceptacji otoczenia. Jesteśmy tworami, które uwielbiają przeglądać się w cudzych oczach i widzieć w nich potwierdzenie własnego ja, ale tylko na swoich warunkach. A co dzieje się, gdy nasze myśli, poglądy, sposób opisywanego życia nie znajduje akceptacji, a wręcz jest piętnowany. Rozczarowanie ludźmi, którzy nas nie rozumieją powala nas. A przecież nie urodziliśmy się z gwarancją na wieczną aprobatę…

Mimo wszystko postanowiłam zostać nie anonimową ekshibicjonistką.
Pozdrawiam wszystkich, którzy będą tu zaglądać
Violetta Małgorzata Gut


  • RSS