gut blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: dziedziczenie-dlugow

Z rozmysłem przedstawiłam art.z Głosu Wielkopolskiego , który mam nadzieję zacznie oczekiwaną debatę społeczną i parlamentarną nad ewentualną zmianę przepisów prawa dot. odpowiedzialności nastepców prawnych za zobowiązania finansowe zmarłych dłużników.

Dzisiaj , gdy o bycie zobowiązanym tak łatwo nie tylko z racji zaciągniętego i niespłaconego kredytu , ale też z racji niezapłaconych podatków , poręczeń , opłat i danin publicznych nadszedł chyba najwyższy czas albo zmienić przepisy prawa – jak w prawie anglosaskim , gdzie spadek obligatoryjnie przyjmuje się z dobrodziejstwem inwentarza – lub przeprowadzić ogólnonarodowe szkolenie kończące się egzaminem przed sołtysem,wójtem,burmistrzem czy prezydentami miast dotyczące wiedzy z zakresu odrzucania spadku / przyjmowania z dobrodziejstwem inwentarza , by uchronić się od odpowiedzialniści za dłuznika…

W tej chwili wielka ilość obywateli dowiaduje się od komornika , że jest winna mu kilkaset tys.zł i więcej.Nie ma najmniejszych szans wymigania się z odpowiedzialności za długi zmarłego. Ten finansowy krzyż dźwigać będzie do końca życia.

Czy to sprawiedliwe ? Komu zależy by najczęściej młodzi ludzie będący na starcie swojego życia zamiast pomocnej dłoni NA START otrzymywali klauzulę wykonawczą na postanowieniu sądowym” zabijającą ” ich i czyniącą z życia pasmo nieprzerwanego nieszczęścia.

Co robi Rząd RP by uchronić swoich obywateli od  konsekwencji wynikłych z braku wiedzy o zobowiązaniach zmarłego.

Chetnie zapoznam się z Państwa opinniami…

Siostry Anna i Natalia S. z przerażeniem przyjęły wiadomość, że w ciągu 7 dni mają zapłacić prawie 80 tys. zł długu swojego ojca, o który firma windykacyjna upomniała się po 9 latach (© Andrzej Szozda)

Głos WielkopolskiMałgorzata Linettej

2009-06-24 07:02:43, aktualizacja: 2009-06-24 15:56:20

Siostry Anna i Natalia S. z Poznania szukają pomocy, by uwolnić się od koszmaru, który dopadł je wraz z nakazem zapłaty prawie 80 tys. zł.

Ta niebotyczna dla nich kwota jest niechcianym spadkiem po ich zmarłym 9 lat temu ojcu. Młode kobiety są dopiero na początku skomplikowanej i niepewnej drogi ratowania swoich niewygórowanych zarobków.

Już teraz wiedzą, że mogłyby tych kłopotów uniknąć, gdyby w ciągu pół roku od śmierci ojca odmówiły przed sądem lub u notariusza przyjęcia spadku.

- Czy nam w ogóle coś takiego mogło wtedy przyjść do głowy? – pytają zdesperowane.
O szczęściu może mówić Sławomir Moskalik z Wągrowca, który czeka na oficjalne potwierdzenie długu po jego ojcu. Do dziś jednak jak koszmar wspomina sytuację, gdy kilka lat po tragicznej śmierci ojca, otrzymał nakaz zapłaty jego długu w wysokości prawie 12 tys. zł. Okazało się, że ojciec wziął w GM Banku dwa kredyty, w sumie na 3,5 tys.zł. Bank jednak upomniał się o spłatę dopiero po 4 latach, gdy wierzytelność wraz z odsetkami trzykrotnie przerosła wartość kredytów.

- Wydaje się, że sprawa szczęśliwie się zakończyła dzięki pomocy Romana Sklepowicza, prezesa Stowarzyszenia Pokrzywdzonych przez System Bankowy w Poznaniu – podkreśla Sławomir Moskalik. – Firma ubezpieczeniowa zgodziła się uregulować dług, mimo że ubezpieczenie zdążyło się przedawnić.
Roman Sklepowicz, szef SPPPB, mówi, że takich przypadków jest coraz więcej i najczęściej kłopoty spadkobierców wynikają po pierwsze z tego, że nie mają pojęcia o śmierci krewnego, albo nie wiedzą o ich długach i spadek przyjmują bez zastrzeżeń, a po drugie z tego, że banki masowo wysyłają nakazy płatnicze spadkobiercom swoich dłużników.

- Najbardziej bulwersujące jest to, że banki same mogą sobie wybrać spadkobiercę i wysłać do niego komornika, by ten wyegzekwował cały dług ich zmarłego klienta – podkreśla Roman Sklepowicz. – A ów człowiek musi najpierw zapłacić, dopiero potem wystąpić do sądu, by ten nakazał innym spadkobiercom zwrot ich części odziedziczonego długu.

Roman Sklepowicz nie tylko pomaga pokrzywdzonym walczyć o uratowanie majątku, lobbuje też na rzecz zmiany prawa, które automatycznie przenosi spadek na spadkobiercę bez jego wiedzy wraz ze wszystkimi obciążeniami.

- Sejm powinien to poprawić – przekonuje. – Uważam, że należy sprawić, by spadek, którego przyjęcia spadkobierca nie odrzuci lub oficjalnie nie przyjmie, nie może być automatycznie dziedziczony wraz z długami.

Adwokat Zbigniew Standar, znawca problematyki prawa spadkowego, twierdzi jednak, że przepisy nie są takie złe, by trzeba je zmieniać. Warto natomiast zadbać o wyższą świadomość prawną ludzi.
- Brak wiedzy o śmierci spadkodawcy nie sprawia, że nie ma się szans na uniknięcie spłacania nie swoich długów – mówi adwokat. – Owszem, w takim przypadku konieczne jest złożenie oświadczenia o odrzuceniu lub przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza w ciągu 6 miesięcy od śmierci krewnego, ale prawo przewiduje też sytuacje, że o zgonie bliskiego dowiadujemy się znacznie później. Wówczas bieg owych 6 miesięcy liczy się od dnia powzięcia wiadomości o śmierci spadkodawcy lub od dnia, w którym spadkobierca mógł się o tym dowiedzieć. W gorszej sytuacji są natomiast osoby, które spadek przyjęły, nie wiedząc o istnieniu długów – dodaje. – Wówczas spłacić długi trzeba. Dlatego w przypadku przyjęcia spadku warto złożyć w sądzie oświadczenie o przyjęciu go z dobrodziejstwem inwentarza.

O skali zjawiska wpadania w pułapki, jakie zastawia na spadkobierców prawo spadkowe i bankowe, świadczyć może wielka liczba osób, które wpisują się na forum strony www.sklepowicz.pl, Stowarzyszenia Poszkodowanych przez System Bankowy.


  • RSS