gut blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: grecja

Trułam , trułam i wytrułam..

Jesli ktoś ciekawski miałby ochotę na sprawdzenie to proszę o przeglądnięcie poprzednich wpisów i proszę o „oklaski”…

Oczywiście nie wyję z zachwytu nad faktem udanego proroctwa, ale niezachwyconym do sztambucha proponuję dużymi literami zapisać – „reguły ekonomiczne nie podlegają nawet najświętszym zaklęciom wodzów, wodzusiów  i innych POwodzących”.

Dzisiaj, gdy greko-problem napoczął szukanie winnych ogólnoeuropejskiej finansowej klapy, dość śmiesznym zjawiskiem jest unijna redystrybucja winy.
Katastrofalne problemy budżetowe Grecji i innych państw europejskich – Portugalia , Hiszpania , Francja – która ma najwyższy w Unii strukturalny deficyt budżetowy – obciążają co prawda ich rządy, ale są kompromitacją całej Unii Europejskiej.

W kolejce do wstydliwego objawienia deficytu budżetowego powyżej magicznej cyfry „3″ stoi kolejne kilka państw, dowodząc, że kryteria przyjęcia do elitarnego klubu walutowego, którego zabezpieczeniem był Pakt Stabilności i Wzrostu, jako gwarant przestrzegania kryteriów finansowych, był czystą, najczystszą FIKCJĄ, ILUZJĄ, K I T E M   dla światowych rynków finansowych.
Bardzo dobrze ilustruje to niechęć unijnych liderów wobec C D S (instrumentów zabezpieczajacych na wypadek niewypłacalności emitenta instrumentów dłużnych). Słusznie wywodząc, że w obliczu Greckich problemów spekulanci podbijali wyceny tych instrumentów, postrzeganych jako miara ryzyka związanego z posiadaniem obligacji, aby nasilić przecenę tych ostatnich i zarobić na ich krótkiej sprzedaży. Krótkowzroczność unijnych decydentów uwidacznia się ich atakiem na fundusze hedgingowe, które ich zdaniem destabilizują rynki finansowe (miały one stać za spekulacyjnym handlem CDS). Nie kiepscy eksperci twierdzą, że akurat fundusze te nie leżą u źródeł zawirowań z ostatnich lat, w przeciwieństwie do instytucji finansowych i banków.

To te instytucje lokowały w państwach Unii nadęte ponad miarę alokacje środków finansowych bez weryfikacji zdolności kredytowych, a dzisiaj postękują o pustawym portfelu.
Tylko niemieckie banki osiągały – wirtualne jak sie okazuje – zyski z kredytowania Państw UE w wysokości 40 mld euro rocznie. Stąd awantura w Berlinie i groźba prezydenta Francji o wystapieniu ze strefy euro. Pomoc finansowa UE dla Grecji w całości dnia nastepnego wraca do banków niemieckich, a kapitał 300 miliardów euro zadłużenia rośnie o kolejne odsteki.
Nawet najszybsze kręcenie łyżeczką w filiżance nie uczyni herbaty słądszą. To już dotarło  do wszystkich elit rządzących w UE.

Stare porzekadło mówi, że jesli nieelegancko jest kuśtykać do przodu to lepiej pogalopować do tyłu ! I na to chcę zwrócic uwagę niniejszym wpisem.
Jeśli rozpędziło się w przyjmowaniu do elitarnego grona państw UE i strefy Euro, to trzeba kiedyś powiedzieć DOŚĆ!

Niemcy – do marki – Francuzi – do franka – Włosi – do lira – Anglicy spoko! funt po 5 zł…
I to NAS czeka, panie marszałku Komorowski – pośpiesznie Belka na Prezesa NBP – koniec majaczenia o wprowadzeniu w Polsce eurobankruta.

Łatwiej inflować własnego złotego niż pompować w beczkę o nazwie euro. Nasi sąsiedzi i tak wymieniać będą posiadane euro na złotówki i pędem zanurkują w polskie regały, gdzie rząd RP do kapelusza podbierze im 22 %…

10 maja br. Unia Europejska ( czytaj Niemcy , Wielka Brytania, Francja , ) utworzyły  fundusz antykryzysowy w wielkości 750 MILIARDÓW euro  przeznaczony dla członków wspólnoty euro , którym rachunek budżetowy zaświecił na wszelakie odcienie koloru czerwonego.

Pierwszym beneficjentem, po część z tej kwoty, została (wytypowana) Grecja. 300 MILIARDÓW euro  zadłużenia budżetowego tego dziesięcio milionowego państwa. Dług ten jest równoważny 120 % PKB, a  deficyt budżetowy wynosi ponad 13 % tj. czterokrotnie więcej jak przewidują normy  dla państw strefy euro !
Dopiero w grudniu 2009  czołowe agencje ratingowe Moody’s, Fitch, Standard & Poor’s – nie mogąc kryć zbliżającej się katastrofy finansowej ogłosiły KLAPĘ  finansową państwa ateńczyków i dały delikatnie do zrozumienia, że to chyba początek fali tsunami, która zagraża większości państw sterfy euro ! Do tej pory czołowe firmy i banki USA (za setki milionów dolarów wynagrodzenia) wybitnie w kreatywny sposób uwiarygodniały finanse greckie, jako stabilne i rozwojowe.

Zastanawiam się jaki miały w tym cel ? Czy tylko zarobić od rządu greckiego pareset milionów dolarów za ukrycie faktycznego stanu finansów państwa, czy odwlec w czasie ujawnienie katastrofy finansowej całej strefy euro i amerykańskiego dolara.

Utworzony interwencyjnie „fundusz antykryzysowy” ma za zadanie dać pieniądze rządowi Grecji, by ten mógł je natychmiast oddać bankom Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii, by te nie wyciągnęły rąk po pieniądze podatników tych państw w zagrożeniu bankrucji.
Fajna POMOC, daję ci byś mógł mi oddać ! Kosztem ? – kosztem katastrofalnego obniżenia poziomu życia obywateli państwa. Ciekawe czy z ENTUZJAZMEM się na to ZGODZĄ ?

Gdyby to był problem tylko państwa greckiego, to wpis na moim blogu byłby wystarczającym komentarzem do tej sytuacji, ale śmiem powątpiewać czy jest to TYLKO PROBLEM GRECJI ?

Media - światowe – milczą, że budżet Wielkiej Brytanii jest zadłużony na ponad 400 % PKB (stąd i „obrona funta” za wszelaką cenę), przy wejściu do strefy euro zupka by się wylała. Francja od lat kreuje i sztukuje bilans by nie wylecieć z G-8. Rząd Niemiec traci argumenty w stosunku do społeczeństwa uwiarygadniające systematyczny spadek poziomy życia jego obywateli, kulejący z każdym dniem poziom zatrudnienia, opieki socjalnej, upadek lidera światowego eksportu (na rzecz Chin) - no klapa na całego.
 
Niewiele światowych agencji informuje, że Chiny kwotują zakupy surowców  i sprzedaż z Brazyli, Japoni, Rosji w YUANACH. To bez wątpienia osłabia pozycje USD, by nie powiedzieć porgnozuje MU zejście ze sceny liczącej się waluty w międzynarodowych rozliczeniach. Giełdy surowcowe – miedź,aluminium, ropa i gaz NA RAZIE kwotowane są w dolarach, ale czy na DŁUGO ?

W poczekalni ogłoszenia upadłości ekonomicznej państwa oczekują kolejni beneficjenci strefy euro. Portugalia, Hiszpania, Włochy i nowicjusze UE jak Bułgaria i Rumunia.
Prognozuje to ciężkie czasy dla Nas wszystkich. Dla Polski TEŻ !

A co na to wszystko słodko uśmiechajacy się Prezydent, najbardziej zadłużonego państwa w świecie? 12 BILIONÓW USD długu PUBLICZNEGO.  Prezydent Obama gra w golfa i wzorem Włodzimierza Lenina ogłasza wprowadzenie planu NEP. Znaczy się, za wydrukowane pieniądze rozwijamy przemysł, naukę, opiekę zdrowotną, zabezpieczenie emerytalne każdego i wszystkich obywateli.  JU-ES EJ !

Fajny pomysł. Tak też można. Drobna rada dla golfisty, niech popyta w swojej ambasadzie w naszej stolicy jak się skończyło zaakceptowanie przez rząd PRL postulatów sierpniowych podwyżki pensji o 2000 zł  (nieomal dla wszystkich).

Dyżyrnym OCTEM na półkach sklepowych – w tym wypadku DLA WSZYSTKICH !

Trwający – w kraju – festiwal wyborczy (trwać będzie jeszcze minimum 18 miesięcy), przed nim przez TRZY lata festiwalobiesiady, na też śmieszne - zastępcze tematy oddalały poważną debatę na temat potężnego długu strukturalnego naszego państwa ok.750 MILIARDÓW ZŁ. Oddaliły także debatę na temat koniecznych reform w słuzbie zdrowia, w systemie ZUS i KRUS, obowiązkowych OFE z nieobowiązkowymi gwarancjami płatności emerytur, z patologiczną ustawą o związkach zawodowych, z chorą na niewydolność administracją kraju, z przerostami w biurokracji siegającymi 60 %, z brakiem procedur ochrony i dbałości o polskie firmy - zagraniczne właśnie  się zwijają, z nadmierną regulacją i koncesjonowaniem każdej dziedziny życia gospodarczego. To doprowadzi do załamania gospodarczego także i nasz nadwiślański kraj.

Pompowana przez OFE i  interwencyjny skup walut przez NBP warszawska giełda - szalejąca na zielono  ostatnimi dniami, będąca absolutnie w asymetrii do rzeczywistego poziomu polskiej gospodarki  jest zapowiedzią spełnienia porzekadła alpinistów : wdrapać się można – spaść TRZEBA !

Zapatrzeni w batutę Włodzimierza Obamy, szukać będziemy  alibi dla wytłumaczenia się przed narodem, że NASZE hamowanie nosem po bruku to nic w porównaniu z ich  ”bankrucją”. Tylko przypomnę: „że zanim gruby schudnie, to chudy nogi wyciągnie ! „

  

  Prawie czterokrotnie mniejsza od Polski Grecja , członek Unii Europejskij od 1981 r. , od 2002 należy do strefy euro…otworzyła 2010 r. z zadłużeniem ponad 300 miliardów euro !!!. Dług ten jest równoważny 120 % PKB. A deficyt budżetowy na poziomie ok.13 % czterokrotnie przekracza poziom ustalony dla państw strefy euro. 

  Nic mi do tego by nie było ( choć od ponad pięciu lat ) jesteśmy członkami jednej europejskiej rodziny , gdyby nie obawy o inwestycje kapitałowe Unii w naszą ojczyznę.
Boję się , że ta oczekiwana rzeka euro mająca w tym roku w istotny sposób zasilić naszą gospodarkę może okazać się strumykiem niezdolnym nawodnić tak złaknionej  gospodarki. Dla utrzymania polskiego – zielonego – PKB  potrzebujemy dalszych unijnych środków , które gdy Grecji zagrozi katastrofa finansowa mogą nas ominąć idąc  w  sukurs zagrożonej bankructwem  gospodarki  naszego ateńskiego  ziomala.

Czy taki kraj może zbankrutować ?. Tak może …

W grudniu  ub.roku najbardziej kompetentne 3  agencje  ratingowe  – Fitch , Standard & Poor’s  i  Moody’s zajmujące  się  ocenami wiarygodności  kredytowej  banków ,  firm , ale także i państw – kolejno obniżyły pozycję  Grecji.
Rokuje to dla wspaniałego państwa ateńczyków bardzo źle..

Tylko moje wcześniejsze obawy , że Uniia nie mając innego wyjścia skieruje tratwy ratunkowe wypełnione walutą do państwa 300 wysp , może spowodować , że dla Nas niewiele może zostać. Kryzys – na czerwono – jest obecny we wszystkich ( poza nami ) państwach członkowskich UE.

Stąd i moje obawy , bo kto by nie rządził to mi zawsze zależało będzie na moim ukochanym kraju.

( Nawet wtedy , gdy zamiast być drugą  Japonią  jesteśmy Krajem Kwitnących Komisji ).

22 listopada napisałam na blogu „ZUS- ZANURKOWAŁ W POMIDOROWEJ”. By go nie powtarzać – odsyłam do niego. Dzisiaj dotarły do mnie nowe informacje, których nie znałam wcześniej, a które przyprawiły mnie o zawrót głowy i konieczność mało eleganckiej podpowiedzi zawartej w tytule.

POekonomizuję sobie nim przejdę do meritum. POczęty przed trzema dniami nowy rok w zapowiedziach analityków rządowych podniesie PKB do ponad 2 %. Obiecująco i optymistycznie zabrzmiały fanfary urzędników wielce sPOkrewnionych z wiodącą partią, która ma nieskrywany apetyt na wygranie trzech kolejno po sobie następujących rund wyborczych.

Nie PISdent a POdent ma zamieszkać po złotej polskiej jesieni w pałacu Namiestnikowskim. W wyborach – wczesną zimą – POważne zwycięstwo ma odnieść POważny kandydat miłośników kompetencji, uczciwości i wyrazistości POlitycznej. A na deser – wiosenny – w POkerze parlamentarnym ma nastąpić totalna POrażka opozycji i 465 mandatów dla jedynie słusznej siły POlitycznej RP.

Trudno z tak przekonywującymi zapędami POlemizować, więc POkuszę się o przedstawienie danych – może niemiłych rządzącym – które jednakże wymagają choć na chwileczkę POchylenia się nad nimi. ZUS uzyskał POżyczkę rządową, nieoprocentowaną w wys. 5,5 miliarda zł na zaspokojenie bieżących potrzeb wypłaty rent i emerytur w grudniu 2009 i styczniu br.

System bankowy bardzo niechętnie, na poziomie komercyjnych odsetek, chce udzielać kredytów ZUS-owi. Żąda zabezpieczeń rządowych z rezerw zagranicznych lokat i depozytów. Bankom od dawna jest wiadome, że ZUS jest na skraju bankructwa. Kto o zdrowych zmysłach kredytuje bankruta? Szczególnie gdy wpływy do niego maleją z miesiąca na miesiąc. Wywodzi się to ze stałego zmniejszania się dochodów związanych z upadłościami firm, ich wychodzeniem po za granicę RP (opłacaniem składek ubezpieczeniowych na Litwie,Słowacji itp.). Następnie z obniżania pensji pracowniczych, a co za tym idzie obniżania należnej składki do ZUS, ze wzrostem poziomu bezrobocia (na dzień dzisiejszy to już ok.12 %). Dołącza się niepewność zasilenia ok. 30 miliardami euro budownictwa autostrad w Polsce, a co za tym idzie znacznym wzrostem wpływów do ZUS-u. Banki dobrowolnie, tak potężnego, kredytu ZUS-wi by pewnie nie dały.


Rząd więc kombinował i wykombinował. Szybciutko, jeszcze w grudniu, przeszła ustawa zezwalająca ZUS zaciągać nieoprocentowane kredyty z budżetu państwa i z Funduszu Rezerwy Demograficznej. No i co? Don Aldo i z pustego nalał. Jak nie miał to zabrał jednym i dał drugim. Ciekawe komu zabierze w następnej kolejności.

Ponadto, zmęczona kryzysem gospodarczym Europa, może przystopować dotacje unijne w krajach nowoczłonkowskich, by sama mogła się podratować w odbudowywaniu własnej dotkniętej krachem gospodarce.
To wszystko źle wróży Polsce na ten nowy rok. Jest i jeszcze jeden problem, który za kilka tygodni postawi Unię Europejską w niemałym kłopocie. Tym problemem będzie Grecja. Kraj „starej” Unii, którego zadłużenie przekroczyło 130 % PKB. Unia chcąc ratować Grecję, będzie musiała wyłożyć zdecydowaną większość środków finansowych przeznaczonych dla „nowicjuszy”. Wtedy okaże się, że z prawie pustego budżetu dla nowoczłonków EU nawet Salomon nie naleje. Brak lub radykalne zmniejszenie zasilania środkami unijnymi „nowych” może spowodować rozłam wewnątrz odbudowujących się struktur unijnych. I tu z zaciekawieniem wysłuchałam kolejnej przepowiedni Jackowskiego, która wieści rozłam w UE już po raz drugi.

„Dziura” budżetowa na oficjalnym poziomie 52,3 mld zł (niektórzy ekonomiści podają, że na realnym poziomie ponad 90 miliardów zł). Rosnące bezrobocie i upadek wielu tysięcy małych firm związany m.in. z brakiem kredytowania i stałym spadkiem popytu wewnętrznego przełoży się na zmniejszenie wpływów do ZUS. Jak Don Aldo nie będzie już miał komu zabrać, by zatkać „kanał” systemu emerytalnego, jak już nie będzie miał komu ZUSt wyjąć, to ratując jedynie Poprawną opcję Polityczną, uratować będą mogli tylko sami emeryci i renciści podejmując kroki zgodne z tytułem niniejszego wpisu.


  • RSS