gut blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: komornik

H Y C L E

1 komentarz

 

W zaciszu sędziowskiego gabinetu tylko w obecności protokólantki asesor sędziowski ma dzisiaj do nadania 60 tytułów wykonawczych wraz z klauzulami, na wnioskach o ich nadnie, z pojedynczych karteczek bankowych zatytułowanych „ Bankowy Tytuł Egzekucyjny”.

Do pojedynczych karteluszek jest załączony  KRS i nic poza tym. Procedura nudna jak zupa bez soli. Kawa ze śmietanką nie pozwala obydwu paniom zasnąć. Pieczateczka i jest tytulik i klauzula. Robota dla idiotów. Trudno takie są początki.

Nawet przez myśl obu paniom się nie prześlizgnie, że ich czynność może spowodować czyjeś nieszczęście lub nawet śmierć. A CO TAM ? Niech się odwojują ! Ale problem z tym, że dłużnik nie bierze udziału w tym postepowaniu, więc odwoływać się nie może. 

To , że tytuł egzekucyjny nadany na osobę , która nigdy nie brała kredytu lub go nie poręczała , jego problem – to nie ich problem. Jest wniosek z KRS-sem jest i piecząteczka. Wszystko zgodnie z dekretem Prezydenta Bieruta z dn.23 października 1948   o   B T E (bankowy tytuł egzekucyjny)  przypieczętowanym ustawą z 1997 Prawo Bankowe. Nie mój problem  (mówi asesor lub referendarz), sędziowski dzień kończy się o 15.30.

Komornik uzbrojony w taką piecząteczkę wie co ma robić. Zawiadomienie o wszczęciu egzekucji i do roboty. Jakoś na raty za furę, biuro i komórę trzeba zarobić.

Na szarym końcu jest Emil S. Siwiutki rolnik od pokoleń mieszkający koło Międzychodu. Sam wychowywał dwójkę synów, bo małżonka po urodzeniu drugiego zmarła. Jak i wielu innych popadł w długi. Spadła opłacalność produkcji  i  nie spłacił do końca kredytu w terminie.

Wycenę jego domku i kilku hektarów wykonał biegły rzeczoznawca zastrzegając w operacie, że wycenia jest ważna 14 dni , bo kraj nasz aplikuje do Unii Europejskiej, a wtedy ceny mogą się diametralnie zmienić. Po tej wycenie nastąpiła prawie 5-cio letnia cisza. W październiku 2009 otrzymał zawiadomienie o licytacji jego nieruchomości. Cena wywoławcza była ¾ ceny operatu z przed 5-ciu lat. Złożył stosowną skargę do Sadu Rejonowego , a po jej oddaleniu do Sądu Okręgowego. UTRZYMANA w MOCY ! Na licytacji domek z hektarami poszedł za grosiki. Pisał i tupał do wszystkich świętych. „ NA BERDYCZÓW „ !

Obiecał sobie , że jak po niego przyjdą to podpali dom razem z nieproszonymi gośćmi ( tak jak za okupacji ). Wyłapał go Komornik w mieście i poinformował , że w bagażniku ma jego rzeczy osobiste i odwiózł go do jego znajomej , z którą –soory, sypiał czasami od dwudziestu lat. Ona w strachu, że urzędowi ludzie o tym wiedzą wpuściła ich do domu i rozpakowała tobołki Emila. On załamany, że nie ma powrotu na ojcowiznę wypił kielicha i się rozpłakał.

Gospodara za FRICO  trafiło do kolesia komornika. Qrwa mać , zgodnie z duchem demokracji.

Leszek N. z Poznania , młodzieniec 36 letni właściciel po rodzicach ładnej willi w prestiżowym rejonie miasta, ładny nowy  ford i kilkadziesiąt tys. zł na koncie, pewnego dnia otrzymał od komornika zawiadomienie o wszczęciu egzekucji z tytułu niespłaconego kredytu. Jeszcze rozluźniony udał się do komornika, by wyjaśnić mu, że nigdy nie brał żadnego kredytu w banku bo nie lubi pożyczać. Starczy mu to co ma i jego oszczędności.  Wyszedł od niego raczej (delikatnie) w bardzo złej kondycji, bo dowiedział się, że komornik zajął  mu konto w banku, samochód ma jutro odprowadzić  na wskazany parking, a dom został przeznaczony do licytacji.

Samochód postawił na wskazanym przez komornika parkingu, wyciąg z banku wskazywał saldo ZERO , a dom po dwóch miesiącach na licytacji poszedł za psie pieniądze !

Załamany udał się do prokuratora. Ten wysłuchał go – bo mu się tak chciało , hurra – i  wszczął śledztwo. Po 3 latach i ekspertyzie Zakładu Kryminalistyki w Krakowie udowodniono , że Leszek N. ponad wszelką wątpliwość nie brał nigdy żadnego kredytu w banku , jego podpis na umowie kredytowej został sfałszowany  i służy mu roszczenie do skarbu państwa o odszkodowanie.

Skarb Państwa w swej hojności uznał „ psia wycenę „ jego domu,  czterdzieści parę tys.zł z konta bankowego powiększył o „ psie odsetki „ a samochód stojący  na parkingu od czterech lat pozwolił mu odebrać po opłaceniu parkingu – 7400 zł – czyli więcej niż ten samochód był wart po tym okresie.

Za   ODZYSKANE  MIENIE Leszek N. nie mógł kupić nawet ¼ kawalerki w podłej dzielnicy Poznania. Leszek jak mi powiedział modli się o wszystko co najgorsze dla sędziego i komornika, którzy zrujnowali mu życie!

Gerard Knosowski z Piły na swoich 7 hektarach – od podstaw – wybudował nowoczesną fabrykę składającą się z wielu hal fabrycznych oprzyrządowaną w pełną  infrastrukturę logistyczną otoczoną przyjazną zielenią i stylowym płotem. Na nowoczesnym parku maszynowym rozpoczął produkcję którą chwaliły się władze województwa zapraszając gości  z Warszawy i z całej Europy. Śliczna to była fabryka. Oprócz tej, miał jeszcze dwie starsze. Żyć  nie umierać przekonywał małżonkę …

Pewnego dnia policja aresztowała go za wyłudzenie kredytu i Gerard Knosowski znalazł się w areszcie w Poznaniu. Odsiedział rok i 14 dni. W tym czasie zlicytowano mu fabrykę za 716 tys. zł – Gerard w areszcie nie mógł protestować. Kupił ją jedyny licytant z Warszawy pan T. , który po wpisaniu do ksiąg wieczystych sprzedał ją -  znanej firmie niemieckiej – za 15  MILIONÓW DOLARÓW !

Zarobek 14 , 8 miliona dolarów amerykańskich. Pan Gerard po wyjściu z aresztu przez wszystkie instancje (z Sądem Najwyższym włącznie) został uniewinniony, a gdy upomniał się o odszkodowanie !!! – został skazany na zapłacenie Skarbowi Państwa 8400 zł. za pobyt w areszcie. Niewinny TO PŁAĆ.  Mogę takich PRZYKŁADÓW podawć więcej. Dzisiaj media epatują nas newsem, że nieszczęśnik oblał benzyną policjantów, komornika p. Jerzego Kujawskiego i siebie benzyną. Zapalniczka zadziałała do policjantów i niego.  Żal mi policjantów, żal mi nieszczęśnika… Tak nie powinno się zdarzyć  w praworządnym państwie. Tylko mam pytanie ? Czy media zadały sobie trud w zbadaniu faktu, czy wizyta komornika była uprawniona ? Ten akurat komornik „cieszy się” najgorszą z możliwych, opinią u lokalnej społeczności. Większość mieszkańców  z jego rewiru określają go przymiotem Skonczony CH… !  Żałują że to ON  nie spłonął ! Tak jest w całej Polsce. Komornicy, windykatorzy, egzekutorzy zachowują się wobec obywatela naszego kraju jak Qrwa kaci. Panowie życia  i śmierci. ONI  decydują  kto do piachu, a kto na szubienicę. Ponad 100 tys. ludzi w ostatnim 20 – leciu wybrało samobójstwo, by z takimi „ludźmi”  nie mieć wiecej  do czynienia. Czy o taką Polskę walczyła SOLIDARNOŚĆ ? Co na to Polski parlament ? Co na to kolejne rządy ? Proszę o argumenty p/ko hasłu „KOMUNO WRÓĆ !”

 Dzisiejsze wydarzenia w Warszawie przypominające swym klimatem lata 70-80-te uprawniają do zadania pytania – Czyja jest Warszawa?…

Policyjne ” polewaczki ” , krzyk kobiet , pałki i tarcze na wściekłych twarzach ochroniarzy i policjantów jako żywo  przypominały mi czasy słusznie minione.
Patrząc na te bardzo smutne wydarzenia zadawałam sobie pytania komu i o co chodzi ?
Jakiego dobra broni władza stolicy a jakiego dobra bronią kupcy?

Gdyby na centralnym placu Warszawy jacyś ” kupcy ” postawili budowlę bez pozwolenia władz administracyjnych miasta to rozumiem. Samowola , bezprawie , radosna twórczość musi być ukarana , ale handlowcy na swój wniosek uzyskali od władz zgodę – na okreslony czas -  zaczęli handel na  własne ryzyko i im się chyba udało. Jak w przyrodzie bywa przyzwyczaili się do zarabiania i funkcjonowania właśnie w tym miejscu do którego przywykli też i warszawiacy…

Problem był jednakże w tym, że nie każdemu ta radosna architektura pasowała. Mnie nie. Pseudo matalowy namiot w centrum Warszawy ewidentnie straszył i szpecił.

Minął jednakże, termin zakreślony umową to rzecz bezsporna , ale bezspornym jest i fakt , że o upływie tego terminu wiedziały też i władze warszawskiego ratusza. Nic nie stało na przeszkodzie znacznie wcześniej przewidzieć fakt , że kupcy nie będą „ szczęsliwi ” z nakazu opuszczenia miejsca pracy i zatrudnienia dla siebie i swoich pracowników. Eksmisję należało znacznie lepiej przygotować i przewidzieć możliwość stawiania oporu przez kupców. Tak byłoby znacznie uczciwiej w stosunku do wszystkich stron sporu jak i w stosunku do obywateli tylko obserwujących całość zdarzeń.

Tak! bardzej uczciwiej !!!   Przecież handlujący tam to nie przybysze z kosmosu czy z dalekiej Azji a mieszkańcy tego samego miasta , w którym rządzi z mandatu jego obywateli Pani Prezydent Waltz. Warszawa nie jest własnością władz miasta.

Faktem jest bezspornym , że władze miasta legitymowane były postanowieniami i wyrokami sądów powszechnych , ale mam pytanie czy ta legitymacja dotyczyła także bezmyślności w przeprowadzeniu tej akcji. Czy też nakazywała być wielokrotnie ostrożniejszym niż w przypadku wyeksmitowania jakiegoś męża pijaka?
Czy jeszcze ktoś pamięta eksmisję sióstr betanek w Kazimierzu Dolnym? To z tej eksmisji należało czerpać wzorce. A nie kierować się przekonaniem o bezkarności urzędu.

Biblijna przypowieść o tym jak PYCHA IDZIE PRZED UPADKIEM ma chyba w tym przypadku wielkie zastosowanie.

Jako prawnik mam szcunek do stosowania praw zapisanych w  aktach noramtywnych wszelakiego rodzaju , ale też pamiętam generalną rzymską zasadę , że prawem jest również ”zwyczaj”. Zasad prawa nie można stosować w oderwaniu od oczekiwań tych , w których imieniu one są uchwalane i  stosowane, ani w oderwaniu od oczekiwań społeczeństwa.

Sprawę kupców należało rozwiązywać także przy negocjacyjnym stole a nie tylko przy użyciu gazów , pałek i  siły fizycznej użytych przez ochroniarzy !!!!

Dzisiejsza hucpa potwierdziła smutny podział społeczeństwa na dwie kategorie : NAS  i   ICH !   , a ja naiwna myślałam , że ten podział mamy już dawno  za sobą….


  • RSS