gut blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: rzad

Zgodnie z definicją demokracja to ustrój polityczny w którym źródło władzy stanowi wola większości obywateli, którzy sprawują rządy bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli. Może i tak miało być. Ale dziś demokracja to ustrój dla cwaniaczków, którzy potrafią nim sterować.

Ja, jako obywatelka tego kraju nie mam poczucia, że sprawuję rządy. Mimo iż konstytucja daje mi prawo wyboru prezydenta, posła lub senatora, to niestety  głosuję na mało znanych mi ludzi, którzy w moim imieniu sprawują władzę. A jaki ja mam wpływ na listy wybrańców narodu? Żaden !  Najpierw krzyknęli demokracja, a potem ułożyli reguły gry by już nigdy nie doszło do wpływu obywatela na sprawowanie władzy.
Wybieramy np. prezydenta. Ja chciałabym, aby prezydentem był Janek Kowalski. Mądry, wykształcony, prawy człowiek z zacięciem społecznika, zna języki a iloraz inteligencji jak u Dody. Idę do Janka i mówię : kandyduj. A on śmieje mi się w twarz i mówi : a jak ja 100 tysięcy podpisów zbiorę? Na piechotę pognam przez kraj? Chyba z 10 lat będę to zbierał. 

A kto może zebrać tyle podpisów? Niestety tylko ludzie z zapleczem politycznym, czyli z partią za kołnierzem. No to już sobie powybierałam. Partia przecież nie pyta mnie kogo widziałabym jako ich kandydata. Szef partii mówi TEN i koniec dyskusji. Choć ostatnio pojawił się wyłom i jeden z szefów powiedział TEN i TEN, a partia wybierze, który z dwu namaszczonych pójdzie w „prezydenty”. Ale mi się możliwości wyboru poprawiły. Koń by się uśmiał.  

A wszystko to w białych rękawiczkach robią i dla mojego dobra. Bo jak za dużo kandydatów będzie, to jeszcze mi się coś naprawdę w głowie pomiesza i zagłosuje na kogoś do Janka Kowalskiego podobnego.

Ot głupia babo, o demokracji sobie przypomniałaś.

 

Minęło dwa tygodnie od katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Nadal przeżywamy odejście tylu wybitnych ludzi z grona życia politycznego i społecznego. Rząd podjął natychmiastowe kroki aby wspomóc rodziny tych, którzy odeszli. Pokrycie kosztów pogrzebu, zapomogi, specjalne renty. Pełna ofiarność państwowej kasy. Tylko mnie zastanawia jeden fakt. Dlaczego przez media ledwo przedarł się temat braku ubezpieczenia rządowego samolotu. Przecież to właśnie system ubezpieczeń zapewnia w takich wypadkach najbardziej sensowne odszkodowania dla rodzin ofiar. No właśnie system odszkodowań ? Słowo w tej tragedii wyeliminowane. W normalnym cywilizowanym kraju taka sytuacja z brakiem ubezpieczenia nie mogłaby się zdarzyć.


Odszkodowanie to rekompensata za poniesione straty jak też zadośćuczynienie.


Czy Rząd podejmie ten trudny temat. Już powszechnie mówi się, że logistyka organizacji wylotu delegacji rządowym samolotem, była kolokwialnie mówiąc : „spaprana”. A przecież przy ustalaniu odszkodowania, element należytej staranności, to jeden z najważniejszych, decydujących o wysokości odszkodowania. Czy rządowe gremia liczą na to, że nikt z pokrzywdzonych nie odważy się wystąpić o odszkodowanie za ich ból i niepowetowaną stratę? Chyba tak.


Więc mydli nam się oczy troską urzędasów, która jest pozorna, bo nie mówi wprost o wszystkich aspektach zadośćuczynienia. Siedzą sobie w zaciszu komfortowych gabinetów, mając nadzieję, że każdego kto wspomni o należnym odszkodowaniu, media ukamienują jako padlinożerców narodowej tragedii. W cywilizowanych krajach prawdziwej demokracji ten problem już byłby rozwiązywany, poprzez podjecie przez państwo inicjatywy co do przyznania wysokości odszkodowań, które moim zdaniem winny być w wysokości adekwatnej do wszystkich poniesionych strat, w tym moralnych.


Bo jeśli zaprasza się do własnego samolotu, tak wielu obywateli, to należy zapewnić im komfort bezpieczeństwa.


Autostopowicz, który wsiądzie do naszego samochodu, w sytuacji gdy zdąży się wypadek, ma pełne prawo do sięgnięcia po odszkodowanie z mojego OC. A jeśli nie opłaciłam OC, to sięgnie do mojej prywatnej kieszeni.

6 grudnia br. weszła w życie ustawa przeludnieniowa gwarantująca osadzonym w więzieniach trzy metry kwadratowe na osadzonego.

Taki sobie mikołajowy prezencik dla obecnie osadzonych w ilości 85 tysięcy osób. W kolejce do odbycia kary czeka ponad 42 tysiące skazanych. 40 % wyroków to ponad 5 lat pobytu na koszt polskiego podatnika. Koszt jednego osadzonego to 3 tys.zł miesięcznie.
Proszę policzyć ile to NAS  kosztuje ?

A budżet – dopiero co uchwalony – ma deficytu oficjalnego – ponad 52 miliardy zł. (bez nakładów na drogi, brakujące środki na ZUS, cesje na OFE)

Wychodząc ze słusznego poglądu, że martwić się trzeba bardziej odbywaniem zasądzonych kar niż utrzymywaniem przedszkoli. Przecież do przedszkola to już na pewno NIE TRAFIMY. Zająknę się w ten przedsylwestrowy wieczór o próbę odpowiedzi na pytanie PO CO ?

Po co w tak „ rozrzutny” sposób szafujemy karami bewzględnego pozbawienia wolności za przestępstwa, które nie niosą tak wielkiego zagrożenia społecznego. Np. dwa więzienia w całym kraju, przetrzymują ponad 3 tysiące tzw. kolarzy. Kolarze to ci co po pijanemu prowadzili rower. OGROMNE ZAGROŻENIE SPOŁECZNE. Jak taki wpadnie na TIR-a to ojojojoj.
TIR będzie miał pobrudzony zderzak.
Rozpętany przez b. ministra sprawiedliwości Z. Ziobrę szaleńczy pęd do zamykania wszystkich za wszystko powinien się skończyć w momencie posłania jego formacji politycznej na ławki opozycji.

A okazuje się , że NIE ! Niezliczone poprawki do kodeksów podniosły próg karania na wyższy poziom. Prokuratorzy praktycznie za każde przestępstwo wnoszą o areszt, Sądy ochoczo areszt stosują , osadzeni w aresztach WYDOBYWCZYCH  siedzą latami , a sędziowie  ”zobligowani ” jego długością wydają często wyższe wyroki, by objąć nim czas spędzony w areszcie. Tylko PO CO ?

Ostatnio modne się stało sadzanie na ławie oskarżonych przedsiębiorców za niepłacenie podatku od wynagrodzeń osób fizycznych  PiT 4. To , że pracodawca jest windykowany przez komornika i ten zabiera mu wszystkie przychody ( z wyłączeniem uposażeń pracowniczych do 1276 zł bruttto ) to już nie zmartwienie dla oskarżyciela skarbowego i prokuratora , który – w naszym imieniu – wnosi o karę pozbawienia wolności. Sądy taką orzekają – w zawieszeniu – , ale za drugim razem kolejny wyrok karę odwiesza i łączną pracodawca odsiaduje.
A to już NASZE  zmartwienie , bo my składamy się na jej odbycie. Tylko PO CO ?.

Jeśli obecnie rządzący pałają nieodpartą wolę zrobienia z Polski jednego wielkiego więzienia, to tu zapowiada się sukces.

Tylko skąd rządzący wezmą na to kasę ?

Pozwy do Sądów Powszechnych i Strasburga o odszkodowanie za przeludnione cele „zamykają się ” kwotą ponad miliarda złotych. Ustawa z 6 grudnia – mikołajkowa – te roszczenia tylko podniesie.
W kraju miłosierdzia maryjnego i deklarowanej miłości bliźniego chęć do zamykania wszystkich na bardzo bardzo długo jest dla mnie niezrozumiała. W sąsiednich Niemczech za zabójstwo dostaje się dożywocie , a po kilku latach i resocjalizacji (PRAWDZIWEJ) wyrok zmniejsza się do 15 lat, a za dobre sprawowanie i po pozytywnej opinii nadzoru penitencjarnego opuszcza się więzienie po 7 latach. TAK TAK !

W naszym katolickim kraju zamykamy i trzymamy, trzymamy i zamykamy.

Pamiętam , jak ziobrowaci utyskiwali , że PO wygrało głosami osadzonych w aresztach i więzieniach. Zastanawiam się, czy w najbliższych wyborach sytuacja się powtórzy ?

 

GDDKiA (Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad) wypowiedziała generalnemu wykonawcy , austriackiej firmie, umowę na budowę odcinka na autostradzie A1.Szok, katastrofa, rozpacz budowlańców. Pięknie to dziennikarze napisali. Ale chyba nie wiedzą o czym piszą.

Po pierwsze, to dlaczego polscy podwykonawcy budują autostradę, a firmuje to austriacka firma?
Po drugie, jak długo zachodnie koncerny budowlane, będą się u nas panoszyć jako generalni wykonawcy?

Po trzecie, dlaczego polski podwykonawca podpisując kontrakt z zagranicznym koncernem budowlanym, boi się nawet zapytać o zabezpieczenie swoich płatności?

Niestety winne są uregulowania prawne. Otóż aby wygrać przetarg, na budowę dróg, o tak dużej wartości należy zapłacić bardzo wysoką kaucję gwarancyjną. Prawie żadnej firmy polskiej na to nie stać. Do przetargów startują więc zagraniczne koncerny budowlane, które otrzymują w tym celu od swoich banków stosowne gwarancję bankowe. Co się dzieje dalej? Proste. Jak już dorwą się do kontraktu, to proszę nie myśleć, że panowie ci zabierają się za robotę, gromadzą sprzęt, zatrudniają pracowników. A gdzie tam! Musieliby się ruszyć ze swych wygodnych foteli, a to im nie w smak.

Kombinują więc tak:

Rozpisujemy poszczególne prace wg rodzaju.

Następnie szukamy polskich firm, które potrafią te prace wykonać.

Rozpuszczamy informację, że są roboty drogowe do podwykonania.

Polskie firmy, przymierające głodem, lecą na to jak na lep na muchy. Gotowi są nawet nierzadko dać w łapę by kontrakt taki dostać.

Zaczyna się kasting na podwykonawców, konkurencja ogromna.

Wyniki utajnione i wiadome tylko dla wybrańców, jakże szczęśliwych.

Wybrańcy podpisują kontrakty na drakońskich warunkach, które dyktuje generalny wykonawca – oczywiście zagraniczny.

Rożnica pomiędzy ceną, którą płaci GDDKiA generalnemu wykonawcy, a tym co on płaci polskim firmom to nawet ok. 30%. Tak, tak proszę się nie dziwić. I jeszcze terminy płatności gorsze niż w supermarketach. I tak to, chłopcy, generalni wykonawcy, niewiele robiąc zarabiają miliony euro, tylko dlatego, że ich rodzime banki zapewniają im środki na kaucje gwarancyjne. Te same banki lub ich oddziały w Polsce nie dadzą kaucji polskiej firmie. A ponieważ większość banków jest w rękach obcego kapitału, to znowu głupi Polaku zostałeś „wycyckany”. A polski system prawny jeszcze ci w tym pomógł.

Generalni wykonawcy (na rynku polskim działa w tej branży niewiele firm) przyzwyczajeni dotychczas, że mogą robić wszystko pod własne dyktando, niewiele przejmowali się GDDKiA a już na pewno swoimi podwykonawcami. Kubeł zimnej wody na głowę przyda się im.

I chociaż nie wiem, kto w tym konflikcie jest winien, czy GDDKiA, czy też firma austriacka, to taka sytuacja może wywoła w końcu dyskusję, że państwo polskie powinno dawać zarobić Polakom w pierwszej kolejności a potem dopiero zagranicznym firmom. Niepłacącym podatków w Polsce !

Za to TY, JA i inni Polacy już niedługo nie będziemy płacić podatków, bo wszystkie prace, zlecenia i roboty zgarną „zagraniczniacy”, a nam Polakom rzucą jakieś ochłapy ze stołu.

Vivat RZĄD, vivat Tusk, Vivat posłowie, niech żyją nam. Ach i jeszcze jakaś piosenka by się przydała do tego tańca chocholego.

 

W dniu 28-08-2009 r. napisałam na blogu


„Prezydent Obama rezygnując z” Tarczy „w Polsce  strzela trzy kaczki jednym pociągnięciem spustu.. W dobie kryzysu gospodarczego oszczędza bardzo dużo pieniędzy na wydatki poza granicami kraju , naprawia stosunki z Rosją ( o czymś przez trzy dni gaworzył z Miedwiediewem i Putinem )   i  zadowala swych zwolenników , coraz głośniej wyrażających oburzenie zbyt wolnym odrzucaniem spuścizny po George’u Bushu…

Niestety decyzje o TARCZY zapadają bez nas i poza nami…Priorytety polityki zagranicznej USA za rządów Obamy nie obejmują  Europy Środkowej w tym i naszego kraju…”

Rząd Tuska nadal był jednak pełen wiary w budowę tarczy, no i poniesli ich na tej tarczy.

Amerykańska delegacja drugiego garnituru będąca na Westerplatte okazała się i tak delegacją wysokiej rangi w porównaniu do delegacji, która dziś 17-09-2009 r. poinformowała Rząd Tuska o rezygnacji z „tarczy”. Czechy miały więcej poważania, gdyż tam Obama zadzwonił osobiście.

Nasz samouwielbiający się rząd i prezydent dostali nie pstryczek w nosa, ale kopa w d…
 

Brawo, może nareszcie kogoś to otrzeźwi do racjonalnego myślenia o Polsce, a nie o własnych stołkach i wydumanych konfliktach na linii rząd-prezydent.

 

Czekam z niecierpliwością na reakcje samouwielbiających się i już przewiduję eskalację oskarżeń strony przeciwnej, bądź nabranie wody w usta. Jedno i drugie niestety im zaszkodzi.

 

Jedyny sensowny komentarz podał Lech Wałęsa : „Amerykanie zawsze tylko dbali o swój interes, a wszyscy inni byli wykorzystywania do ich celów.”

 


  • RSS